Opozycjoniści każdego 31. dnia miesiąca zbierają się w centrum Moskwy, by domagać się respektowania 31. punktu konstytucji gwarantującego wolność zgromadzeń. Za każdym razem mer odmawia wydania zgody na demonstrację, a milicja rozpędza demonstrantów.
Znana jeszcze z czasów ZSRR dysydentka została zwolniona po kilku godzinach dzięki interwencji komendanta stołecznej milicji. W jej obronie wystąpił wczoraj przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, który w oświadczeniu przypomniał, że niedawno wręczał Aleksiejewej Nagrodę im. Andrieja Sacharowa: "Jestem głęboko zszokowany i osobiście dotknięty, że Ludmiła Aleksiejewa, bardzo szanowana, 82-letnia kobieta, trafiła w sylwestrową noc do rosyjskiego aresztu".
"Ludmiła Aleksiejewa domagała się respektowania konstytucji rosyjskiej i prawa do demonstracji. Wciąż mam nadzieję, że pewnego dnia
Rosja stanie się partnerem, na którym
Unia Europejska będzie mogła polegać; partnerem, który szanuje podstawowe prawa człowieka. Dziś zwracam się do władz rosyjskich: Uwolnijcie natychmiast tych ludzi!" - zaapelował Buzek.