http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

WIG20 zakończył rok jednak poniżej 2400 pkt.

Tomasz Prusek
2009-12-31, ostatnia aktualizacja 2009-12-31 14:34

Bezbarwnie zakończył się 2009 rok. na warszawskim parkiecie. WIG20 stracił symboliczne 0,3 proc.

Tomasz Prusek
Fot. Marcin Klaban / AG
Tomasz Prusek
WIG20 zakończył rok jednak poniżej 2400 pkt.

Ostatnia sesja w roku zakończyła się już o 13.35 i to bez fajerwerków. Ale tych chyba nikt się na parkiecie nie spodziewał. Wystarczająco dużo działo się na giełdzie w ciągu roku, aby jeszcze na finiszu było emocjonująco. Sennie było już w środę, kiedy WIG20 lekko stracił i spadł poniżej 2400 pkt. W Sylwestra była ostatnia szansa, aby rok zakończyć ponad 2400 pkt.

Nie została jednak wykorzystana. Indeks rozpoczął sesję lekko powyżej tego poziomu, ale jeszcze przed południem znalazł się na minusie i nie zdołał odrobić strat aż do zamknięcia.

Ale też nie było żadnych bodźców, ani w postaci danych makro, ani informacji ze spółek. W tej sytuacji dość płaski wykres indeksów nie powinien nikogo specjalnie dziwić.

Ostatecznie WIG20 stracił symboliczne 0,3 proc. i zakończył rok z wynikiem 2389 pkt. Do tegorocznego szczytu z początku grudnia na poziomie 2448 pkt. zabrakło mu 2,5 proc. Ze spółek mających największy wpływ na obliczanie indeksu podrożało jedynie PKO BP.

Mniejsze spółki także nie cieszyły się wzięciem, bo mWIG40 stracił 0,7 proc. Co zaskakujące, obroty były dość wysokie jak na skróconą o trzy godziny sesję, bo 850 mln zł.

Zatem w Nowy Rok inwestorzy wejdą z wciąż aktualnym problemem "2400 pkt.". Przez ostatnie dwa miesiące trwało nieustanne zmaganie się z tą barierą, która skutecznie powstrzymuje dalsze wzrosty. Nawet jeśli udawało się ją sforsować, to podaż szybko spychała indeks poniżej 2400 pkt. Widać, że ryzyko inwestycyjne przy tak wysokich cenach akcji wręcz paraliżuje część graczy, którzy wolą wycofać się i zgarnąć zyski do kieszeni.

Niewielki ruch panował także na innych europejskich parkietach, które handlowały w ostatni dzień roku. Indeksy były na plusie, ale zmiany oscylowały wokół 0,5 proc. Ciekawiej było na rynku surowcowym, gdzie cena baryłki ropy zbliżyła się do 80 dol., a miedź pozostaje bardzo droga. Zupełnie jakby gracze obstawiali dalsze ożywienie globalnej gospodarki w 2010 r.

Na rynku walutowym po porannej stabilizacji, złoty zaczął zyskiwać na wartości. Szczególnie do dolara, który znowu tracił do euro. Dolar kosztował 2,85 zł, euro - 4,10 zł, a frank - 2,77 zł. Umocnienie złotego mogło być też wynikiem niskiej płynności handlu w końcówce roku. Po tegorocznych turbulencjach kursu złotego poziom 4,10 zł za euro należy przyjąć z ulgą.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Prezydent Litwy: Warszawa traktuje nas jak kozła ofiarnego

Wilno stworzyło Polakom najlepsze warunki do nauki w języku polskim na świecie, a Warszawa traktuje Litwę jak "kozła ofiarnego" - twierdzi Dalia Grybauskaite

Dlaczego władza milczy?

Ultraprawicowe podziemie rośnie z roku na rok. Ataków jest coraz więcej i są coraz lepiej zorganizowane. A władza w najlepszym razie przysyła policjantów - pisze Jacek Żakowski