To dwa razy więcej niż w 2007 - ostatnim roku prosperity. W 2009 r. organizację pozarządową wsparło datkiem 54,4 proc. Polaków powyżej 15. roku życia. W zeszłym roku było to 28,6 proc., a w 2007 - 25,3 proc. - wynika z dorocznych badań nad filantropią przeprowadzonych przez stowarzyszenie Klon/Jawor. Przestała też spadać liczba wolontariuszy.
W tym roku po raz pierwszy oddzielnie zapytano o datki na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Aż 42,2 proc. badanych zadeklarowało, że ofiarowało jej pieniądze. Przemysław Radecki, współautor badania, przypuszcza, że w poprzednich latach nie wszyscy respondenci uznawali, że datek na WOŚP to filantropia, i nie uwzględniali go w swoich odpowiedziach. Więc tegoroczny dobry wynik może być także efektem zapytania wprost o WOŚP.
Tradycyjnie najskuteczniejszym sposobem zbierania pieniędzy okazuje się puszka. Wrzucenie do niej pieniędzy wymaga znacznie mniej zachodu niż przelanie ich na konto organizacji. Mimo że datku do puszki nie można odliczyć od podatku.
Skutecznym sposobem zbierania pieniędzy są SMS-y - również niewymagające dużej fatygi. Jednak według Janiny Ochojskiej, szefowej Polskiej Akcji Humanitarnej, trudno jest załatwić zgodę
MSWiA na taką formę zbiórki publicznej, bo resort wymaga, by wszyscy operatorzy telefoniczni zrezygnowali z zysku od tych SMS-ów. A ci uzależniają taką zgodę od promocji akcji w telewizji, co daje się uzyskać tylko w przypadku nagłych klęsk typu powódź, trzęsienie ziemi czy pożar.
Z badań wynika, że tak jak w latach poprzednich najchętniej wpłacamy na pomoc dla najuboższych - 7,8 proc. wszystkich pomagających, pomoc humanitarną - 5,8 proc. na organizacje i ruchy religijne, wspólnoty parafialne, misje - 3,9 proc.
Datki dla WOŚP, czyli na pomoc chorym dzieciom (42,2 proc.), policzono oddzielnie.
Z doświadczeń organizacji pozarządowych wynika, że ludzie najchętniej wpłacają na pomoc konkretnym osobom lub ofiarom jakiejś tragedii. W tym roku był to m.in. pożar bloku socjalnego w Kamieniu Pomorskim.
W mijającym roku 13 proc., czyli 3,8 mln Polaków poświęciło czas na pracę społeczną. To oznacza zatrzymanie tendencji spadkowej, która trwa od 2005 r., kiedy to zaangażowanie w wolontariat deklarowało 23,2 proc. respondentów. Blisko 70 proc. wolontariuszy przepracowało ponad pięć godzin, co czwarty - 50 godzin i więcej. Blisko połowa wolontariuszy deklaruje, że pracuje społecznie, bo sprawia im to przyjemność i jest ciekawe. Najczęściej pracowali na rzecz WOŚP, Ochotniczej Straży Pożarnej, GOPR i WOPR oraz "w sferze edukacji i wychowania", a więc np. na rzecz szkoły, do której chodzili oni sami lub ich dziecko, a także na rzecz organizacji religijnych i parafialnych.
Wolontariusz to najczęściej uczeń lub student, osoba z wyższym wykształceniem, mieszka na wsi lub w dużym mieście. Podobnie z filantropem, z tym że mniej skłonni do dawania datków są mieszkańcy wsi.
Podobne są też profile psychologiczne filantropa i wolontariusza. Są to osoby obdarzające innych zaufaniem, skłonne do współpracy w celu rozwiązywania wspólnych problemów i do porozumienia z innymi.
Dla "Gazety" Janina Ochojska, szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej Coraz lepsza jest współpraca z firmami, które poprzez filantropię realizują ideę biznesu odpowiedzialnego społecznie. Co więcej, gdy w poprzednich latach firmy angażowały się głównie w projekty na rzecz polskich dzieci, to w tym chętnie wspierają także program budowy studni w Sudanie. Widać, że w korporacjach zmienia się świadomość, że coraz więcej jest odpowiedzialności za świat i wiary w to, że każdy może się przyczynić do jego dobra.
Nie zauważyliśmy natomiast gwałtownego wzrostu wsparcia ze strony osób indywidualnych. Pomagają nam w ramach akcji - kiedy zbieramy np. na Birmę czy Gruzję. Ciągle jednak nie ma w Polsce zwyczaju, by wybrać sobie organizację, interesować się jej działalnością i wspierać ją regularnie.
Poprawia się sytuacja wolontariatu. Coraz częściej oprócz osób młodych - uczniów i studentów - trafiają do nas ludzie, którzy mogą służyć nam swoją wiedzą i doświadczeniem. Nadal - w przeciwieństwie do wolontariatu na Zachodzie - nie zgłaszają się do pracy emeryci. Ale myślę, że to się zmieni, gdy na emeryturę przejdzie pokolenie dzisiejszych, aktywniejszych społecznie 50-latków.
Paulina Rozynek, biuro prasowe Caritas Polska Nie zauważyliśmy wzrostu ilości czy wysokości darowizn. Tradycyjnie najwięcej pieniędzy udaje się zebrać w okresie adwentu, gdy rozprowadzane są wigilijne świece - co roku jest ich ok. 4 mln. Pieniądze zostają w diecezjach i przeznaczone są na pomoc dzieciom, m.in. na świetlice socjoterapeutyczne i na kolonie. Natomiast w poście dzieci ofiarują Jałmużnę Wielkopostną także przeznaczoną na pomoc dzieciom. Obie akcje prowadzone są ekumenicznie, także w Kościele prawosławnym i ewangelickim. Cały czas powodzeniem cieszy się program "
Adopcja na odległość" - pomoc dla dzieci ofiar tsunami z 2004 r. mieszkających w domach dziecka w Azji Południowo-Wschodniej. Z okazji dwudziestolecia Caritas chcemy rozszerzyć program na Afrykę. Dużo osób wsparło też akcję "Tornister pełen uśmiechów" - na pomoc dla dzieci tegorocznych powodzian. Pieniądze można wpłacać na nasze konto lub stały numer SMS.