Świąteczne spotkania w Ameryce z udziałem ojca dyrektora i jego współpracowników to już powoli tradycja Radia Maryja. Redemptoryści odwiedzają wtedy największe skupiska Polonii, sympatyków toruńskiej rozgłośni za oceanem. Najbliższe amerykańskie tournée redemptorystów rozpocznie się 3 stycznia w Pompano Beach na Florydzie. W planach są Chicago, Detroit i New Britain oraz kanadyjskie Toronto, London i Calgary.
Imprezy za oceanem są świetną okazją do zbierania pieniędzy na
Radio Maryja. Zwłaszcza że niedawno ojciec dyrektor apelował do Polaków w kraju i za granicą o systematyczne wspieranie
radia i TV Trwam. - Nigdy dotąd nie mieliśmy tak trudnej sytuacji materialnej jak obecnie - tłumaczył redemptorysta, powołując się na kryzys i ubożenie społeczeństwa.
Scenariusz spotkań za oceanem jest stały: najpierw msza, później impreza opłatkowa w przyparafialnej sali lub restauracji. Na tą drugą goście muszą wykupić bilet wstępu.
- Specjalnie przyjeżdżamy z Polski, z Torunia, żeby spotkać się z wami - tak o. Rydzyk zachęcał Polonusów z Toronto w noc Bożego Narodzenia. - Gdzie karty wstępu? Spieszmy się, nie odkładajmy tego na potem, to przeszkadza organizatorom, są w napięciu. Zróbmy, żeby wszyscy cieszyli się, byli w spokoju. Mówcie państwo jedni drugim o tym spotkaniu opłatkowym. Karty wstępu w księgarni Altus i Cepelii - zachęcał.
Podczas spotkania w Toronto szefowi Radia Maryja będzie towarzyszył o. Jacek Cydzik, jeden z prowadzących audycje w toruńskiej rozgłośni. Po mszy w kościele św. Stanisława uczestnicy przejadą do restauracji, gdzie wystąpi zespół Biały Orzeł i odbędzie się aukcja obrazów. O. Rydzyk nie mówi na antenie, ile kosztują bilety wstępu na spotkanie w restauracji.
Rok temu, po publikacji "Super Expressu" o świątecznym spotkaniu w Chicago zatytułowanym "Opłatek z Rydzykiem za 50 dolarów" Radio Maryja prostowało, że wejściówka kosztowała tylko 35 dolarów; pieniądze były na
obiad z restauracji; a w spotkaniu wzięły udział 532 osoby, a nie 1,5 tys.
- Nikt nie ukrywa, że wstęp na takie spotkanie kosztuje - tłumaczył wówczas o. Jan Król, który towarzyszył o. Rydzykowi. - To jest tutaj przyjęte, że robi się tego typu spotkania, bankiety i ludzie wstęp jakiś płacą. Natomiast trzeba podkreślić, że ta zapłata jest za obiad.