http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Iran - druga rewolucja

Mariusz Zawadzki
2009-12-29, ostatnia aktualizacja 2009-12-29 07:39

Co się wydarzy w Iranie w 2010 roku? W świetle dramatycznych wydarzeń ostatnich dni upadek reżimu ajatollahów lub krwawa powtórka Tiananmen w Teheranie wydają się prawdopodobne

SERWISY
W irańskim konflikcie ciągnącym się od pół roku właśnie przekroczona została nowa bariera. Nie chodzi o kolejnych zabitych podczas gwałtownych zamieszek w Teheranie i innych miastach. Od lata policja uśmierciła już kilkadziesiąt spośród setek tysięcy ludzi, którzy co kilka dni wychodzą na ulice, by zaprotestować przeciw sfałszowanym ich zdaniem- czerwcowym wyborom prezydenckim.

Po raz pierwszy ofiarą nie jest jednak ktoś przypadkowy, lecz bratanek przywódcy opozycji i przegranego kandydata na prezydenta Mir Hosejna Musawiego. Trudno uwierzyć, że w niedzielę trafiła go zabłąkana kula policjanta. Znacznie łatwiej - że Ali Musawi został zabity, by zastraszyć wuja.

Nie mniej znamienne od tej śmierci są jej okoliczności. W niedzielę Irańczycy obchodzili święto Aszury, które upamiętnia męczeńską śmierć ich najważniejszego świętego. W 680 r. imam Hosejn, wnuk proroka Mahometa i - jak wierzą szyici - jedyny legalny dziedzic jego władzy, razem z garstką najwierniejszych towarzyszy został osaczony pod Karbalą przez wojska kalifa Jazyda i zamordowany. Jego głowę triumfalnie powieziono aż do Damaszku.

Co roku szyici wspominają Hosejna jako samotnego bohatera, który wystąpił przeciw tyranii i niesprawiedliwości. Niektórzy okładają się biczami lub pałkami, by odkupić winę przodków, którzy zostawili Hosejna na pastwę morderców.

Nawet szach Iranu Reza Pahlawi, kiedy w latach 70. zwalczał religijną opozycję, podczas obchodów Aszury nakazywał siłom bezpieczeństwa zachować maksymalną powściągliwość. Prześladować szyitów w ten dzień, to jak krzyżować chrześcijan w Boże Narodzenie.

A nawet gorzej, bo szyici wciąż dużo mocniej niż chrześcijanie przeżywają wydarzenia sprzed wieków. Pamiętam, jak kilka lat temu podczas modlitwy na uniwersytecie w Teheranie ajatollah ogłosił: - A teraz wspominamy śmierć Fatimy, córki Mahometa! I z oczu tysięcy ludzi popłynęły łzy.

W niedzielę na ulicach Teheranu i innych miast tłumy krzyczały: "To jest miesiąc krwi, Jazyd zostanie obalony!". Jazydem naszych czasów jest najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei, który zdaniem irańskiej ulicy podobnie jak tamten niesprawiedliwie odebrał władzę współczesnemu Hosejnowi, czyli Musawiemu.

Ludzie krzyczeli też: "Tym razem nie zostawimy cię, Hosejnie!". I nie tylko, jak dotąd, bronili się przeciw atakom policji, ale sami atakowali i podpalili komisariat.

I oto przeciw rządzącym w Iranie duchownym wytaczane są już argumenty religijne. Zaraz po wyborach, w których ogłosili zwycięstwo Mahmuda Ahmadineżada, oskarżano ich tylko o fałszerstwa. Protesty przerodziły się w bunt przeciw zamordyzmowi i zacofaniu Islamskiej Republiki, które Ahmadineżad uosabia.

Krwawa Aszura dostarczyła buntownikom argumentów i symboli, które przemawiają do ludzi religijnych. Poparcie dla buntu rozszerza się nieubłaganie i możliwe staje się coś, co jeszcze rok temu było czystą fantazją - rewolucja, która albo obali władze Islamskiej Republiki, albo zostanie utopiona we krwi jak bunt chińskich studentów na Tiananmen 20 lat temu. Policja, wojsko i miliony basidżich, czyli pałujących ludzi ochotników rewolucji, to ostatnia ostoja reżimu.

W latach 1978-79, kiedy Irańczycy obalali szacha, rewolucję napędzały pogrzeby i dni żałoby po męczennikach zabitych przez policję. Na tych ceremoniach ginęli następni i demonstracji przybywało.

Dlatego zapewne ciało Alego Musawiego w poniedziałek zginęło ze szpitalnej kostnicy i rodzina nie może urządzić pogrzebu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 67 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    53 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':