http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kempa i Wassermann w pułapce zeznań

Wojciech Czuchnowski
2009-12-28, ostatnia aktualizacja 2009-12-29 00:08

Posłom PO nie udało się w poniedziałek wykazać, że Zbigniew Wassermann może być stronniczy jako członek komisji śledczej badającej aferę hazardową. Ale według sejmowych prawników i tak nie może zasiadać w komisji. To samo dotyczy wezwanej na świadka Beaty Kempy. Co teraz zrobi PiS?Jeśli nie wyznaczy nikogo innego, być może komisja zostanie rozwiązana. Nie wyklucza tego marszałek Sejmu.

Wassermann przed komisją - relacja



W przerwie poniedziałkowego przesłuchania Wassermanna prezydium komisji hazardowej ujawniło opinię Biura Analiz Sejmowych, dającą odpowiedź na pytanie, czy poseł będący świadkiem przed komisją może być jednocześnie jej członkiem. Z opinii jednoznacznie wynika, że nie. "Osoba występująca przed komisją w roli świadka traci zdolność do bycia członkiem komisji" - czytamy w dokumencie, który dalej stwierdza, że również po złożeniu zeznań poseł nie może być wybrany do komisji.

Co jest w opinii Biura Analiz Sejmowych



Opinia jest bardziej jednoznaczna od tej, na podstawie której 4 grudnia z komisji wykluczono Wassermanna i jego partyjną koleżankę Beatę Kempę. Ich przesłuchania miały wykazać, czy jako członkowie poprzedniego rządu (PiS), którzy brali udział w pracach nad nowelizacją ustawy o grach i zakładach wzajemnych (komisja zajmuje się nieprawidłowościami przy tej nowelizacji w latach 2003-09), są w tej sprawie stronniczy.

Przed świętami zapowiadano, że po zeznaniach mogą zostać do komisji ponownie wybrani. Kempa z Wassermannem domagali się jak najszybszego przesłuchania, a PiS zapowiadał, że zgłosi ich ponownie. Teraz opinia sejmowych prawników przesądza, że samo pojawienie się przed komisją w charakterze świadka eliminuje posła z jej przyszłego składu.

Wassermann zapytany opinię powiedział, że "czegoś takiego się po PO spodziewał".

Co teraz zrobi PiS? Rzecznik klubu tej partii, Mariusz Błaszczak nie potrafił nam tego powiedzieć. - Zobaczymy. To kolejna polityczna zagrywka posłów PO. Skompromitowali się przesłuchując Zbigniewa Wassermanna, więc znaleziono kolejny sposób, żeby komisja nie zajmowała się tym czym powinna. Nic już mnie nie zaskoczy. To kolejny odcinek spektaklu jaki urządza Platforma.

Przed Świętami marszałek Sejmu Bronisław Komorowski (PO) pytany przez "Gazetę", co się stanie jeśli PiS nie wyznaczy innych kandydatów na członków komisji, odpowiedział, że być może trzeba będzie komisję rozwiązać.

Przesłuchanie Kempy po Nowym Roku

Przesłuchanie Wassermanna skończyło się o godz. 20. Potem komisja ogłosiła przerwę, po której miała przesłuchać Beatę Kempę, która ciągle czekała w kuluarach. Po godzinie komisja ogłosiła, że Kempę przesłucha jednak 5 stycznia. - Czekałam bez sensu. To brak szacunku dla kobiety, dla drugiego człowieka - komentowała posłanka PiS. Kempa stanęła przed komisją na chwilę. Gdy ogłoszono jej decyzję o przełożeniu przesłuchania, a Sekuła przeprosił, że musiała czekać, oświadczyła: - Jestem oburzona. Jeśli chcieliście zorganizować tą hucpę to trzeba było mnie wezwać na konkretną godzinę. Mam nadzieję, że pan przewodniczący Sekuła zwróci do kasy Sejmu koszty mojej podróży. Mam też nadzieję, że zaraz po mnie wezwiecie posła Chlebowskiego, żebyście wreszcie zaczęli wyjaśniać aferę hazardową.

Także 5 stycznia ciąg dalszy przesłuchania - w trybie niejawnym - Zbigniewa Wassermanna.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':