Zobacz także: Beata Kempa - Gniewna Twarz PiS
Wykluczenie posłów
PiS z komisji zablokowało jej prace. Głosami PO (przy nieobecności
PSL i sprzeciwie Lewicy) komisja usunęła Kempę i Wassermanna, gdyż uznała, że byli zaangażowani w prace nad nowelizacją ustawy o grach i zakładach wzajemnych (a nimi właśnie interesuje się komisja) i nie są bezstronnymi śledczymi.
Sekuła: O powrocie nie ma mowy Posłów własnej partii skrytykował premier
Donald Tusk, mówiąc, że wykluczenie PiS było "politycznie i moralnie niewłaściwe".
Ale szef komisji Mirosław Sekuła (PO) zdania nie zmienił: - Gdybym nie czytał dokumentów, też uważałbym, że nie należało wykluczyć posłów Kempy i Wassermanna. Ale czytałem, a premier nie.
Ostatecznie Prezydium Sejmu zdecydowało, że Kempa i Wassermann zostaną przesłuchani i dopiero wtedy zapadnie decyzja, czy mogą zasiadać w komisji.
Ale Sekuła już twierdzi, że o powrocie posłów do komisji nie ma mowy: - Nie ma znaczenia, jakie będą efekty przesłuchania, bo już stwierdzono, że brali udział w procesie legislacyjnym. Apeluję o przestrzeganie standardów.
Wassermann: Bo nie dopytał Kamińskiego Były koordynator służb specjalnych w rządzie PiS stanie przed komisją jako pierwszy. Pytań do niego jest mnóstwo. Jakich?
O dokument z maja 2007 r. Jest to napisana dla Wassermanna opinia szefa CBA o projekcie nowelizacji. Kamiński zwraca uwagę m.in. na "brak zapisu, który miał spowodować obniżenie opodatkowania wideoloterii". Co ciekawe, Wassermann, pisząc do Ministerstwa Finansów, nie przekazał tej uwagi Kamińskiego (inne tak). Dlaczego?
Wassermann tłumaczył dziennikarzom: - Z prawnego punktu widzenia ta uwaga była bezpodstawna, naruszała system prawa i każdy szanujący się prawnik nie mógł tego nie skorygować i nie zauważyć tych błędów.
Druga notatka z 2006 r. Jest autorstwa szefa komitetu stałego Rady Ministrów Przemysława Gosiewskiego. W notatce pada m.in. stwierdzenie o "uwikłaniu" departamentu resortu finansów, który odpowiadał za sprawy związane z hazardem. Widnieje na niej adnotacja premiera Jarosława Kaczyńskiego, aby sprawę wyjaśniło CBA.
Ale w CBA tej notatki nie ma. Nie wiadomo, czy w ogóle tam dotarła. A jeśli tak, to dlaczego zaginęła?
Wassermann tłumaczył, że nie zna tego dokumentu.
Jest wreszcie analiza CBA z czerwca 2007 r. Wynika z niej, że za projektem nowelizacji, którą latem 2006 r. do resortu finansów przekazał Gosiewski, stały osoby związane z Totalizatorem Sportowym. Beneficjentem zmian miał być Totalizator i współpracująca z nim firma GTech. Analiza powstała, gdy szefem CBA był Kamiński. Teraz podważa jej wiarygodność. Twierdzi, że nie zawiera ustaleń Biura, a jest dokumentem "z anonimowych donosów".
Sławomir Neumann (PO): - Tę analizę Wassermann zostawił bez wyjaśnień. Jako koordynator i zwierzchnik służb specjalnych powinien znać te dokumenty i monitorować wszystkie działania w tej sprawie. Brak dokumentów świadczących o jakichkolwiek działaniach Wassermanna musi budzić niepokój.
Wassermann zapowiada, że chce wykazać absurdalność decyzji o wykluczeniu go ze śledztwa: - Nie można wykluczać kogoś z komisji tylko dlatego, że prowadził działania zgodne z prawem, wynikające z ustawy. Trzeba wykazać moją stronniczość i działanie we własnym lub czyimś interesie - mówi.
Kempa: Bo napisała opinię Do Beaty Kempy sejmowi śledczy mają mniej pytań. - Pani poseł Kempa tylko konsultowała tę ustawę. Jest w tej sprawie jeden dokument - mówi Neumann.
Chodzi o 7-stronicowe pismo z 27 maja 2007 r. Kempa - wówczas wiceminister sprawiedliwości - proponuje m.in. zaostrzyć przepisy za nielegalne urządzanie gier, przenieść z sądu do prokuratury kompetencje blokowania rachunków bankowych i wstrzymywać transakcje instytucji, które łamią przepisy antyhazardowe.
Posłowie PO przyznają, że jej szanse na powrót do komisji są większe niż Wassermanna.
Wiceszef komisji Bartosz Arłukowicz (Lewica) nie liczy na to, że przesłuchanie posłów PiS przerwie trwający w komisji pat związany z wyłączeniem z jej składu dwóch członków. - Cel strategiczny Platformy został osiągnięty - komisja nie pracuje. PO postanowiła urządzić świąteczny festiwal i cyrk przesłuchań Wassermanna i Kempy - mówi.
Co będzie, jeśli Platforma nie zgodzi się na powrót dwójki posłów PiS do komisji, a PiS nie zgodzi się, by ktoś inny ich zastąpił? Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski w wywiadzie dla "Gazety" zasugerował nawet rozwiązanie komisji śledczej.