- Byłem mile zaskoczony liczba listów z wyrazami poparcia i współczucia. Przychodziły od sąsiadów, Szwajcarów i ludzi z całego świata. Chciałbym by każdy z nich wiedział jak zamkniętego w celi człowieka wzmacnia na duchu, gdy w porannej poczcie dostaje się wyrazy ludzkiej solidarności. W najciemniejszych chwilach przynosiły mi nadzieję - napisał Roman Polański w liście do francuskiego filozofa Bernarda Henry'ego Levy. List, który natychmiast opublikowano w internecie to pierwsza oficjalna wypowiedź reżysera od jego aresztowania przez szwajcarską policję pod koniec września. Reżyser jest od 31 lat poszukiwany listem gończym przez Amerykanów za seks z 13-latką.
W liście Polański o tej sprawie nie wspomina nawet słowem. Reżyser od miesiąca mieszka w swojej posiadłości w Gstaad. Do czasu decyzji w sprawie jego ekstradycji do
USA nie wolno mu jej opuszczać.