Adwokat dysydenta Shang Baojun poinformował, że Xiaobo został skazany za "podżeganie do działalności wywrotowej". Wyrok ogłoszono w Boże Narodzenie, kiedy mało kto na Zachodzie ogląda wiadomości telewizyjne.
54-letni Liu, były wykładowca uniwersytecki, do końca utrzymywał, że jest niewinny. Skazano go za opublikowanie w sieci sześciu artykułów krytykujących rząd oraz rolę, jaką odegrał w zorganizowaniu Karty 08, petycji o położenie kresu systemowi rządów jednopartyjnych w Chinach.
Komentatorzy nie mają wątpliwości, że wyrok dla Liu to przede wszystkim cios w Kartę 08. Sygnatariusze Karty, którą do dziś podpisało 10 tys. osób, mają wiedzieć, że mogą podzielić jego los. - Rządzący Chinami dali jednoznaczny sygnał, że nie dopuszczą do krytyki swego monopolu władzy - mówi Human Rights Watch.
Wśród postulatów Karty jest i ten, by przestać karać w Chinach za wyrażanie opinii.
Proces dysydenta wywołał dyplomatyczne spięcie między Chinami a Zachodem. - Jesteśmy bardzo zaniepokojeni orzeczoną karą - skomentował wyrok Gregory May, pierwszy sekretarz ambasady
USA w Chinach. Ambasada amerykańska wystąpiła o natychmiastowe uwolnienie dysydenta. W ślady Amerykanów poszli dyplomaci Kanady i wielu krajów UE, m.in. Czech.
Amerykanin nie został wpuszczony na proces, który zaczął się w minioną środę, ani na piątkowe ogłoszenie wyroku. Swe zaniepokojenie skazaniem dysydenta wyraziła kanclerz Niemiec
Angela Merkel.
Ta krytyka ze strony Zachodu rozgniewała
Chiny. Chiński
MSZ oskarżył rządy zachodnie o "niczym nieosłoniętą ingerencję w sprawy Chin". - Liu Xiaobo jest obywatelem Chin. I jako taki podlega chińskim sądom, które kierują się prawem chińskim i są suwerenne - oświadczyła rzeczniczka chińskiej dyplomacji.
Zachodnich komentatorów zaskoczyła niezwykła surowość wyroku postrzeganego jako drakoński nawet jak na Chiny. W podobnych sprawach skazywano tam ostatnio z reguły na trzy lata. Amerykańska organizacja obrony więźniów chińskich Dui Hua z siedzibą w San Francisco obliczyła, że to najdłuższy wyrok w sprawie o "podżeganie do działalności wywrotowej" od wielu lat.
Światowe media podkreślają, że po olimpiadzie w Pekinie w 2008 r. stają się coraz bardziej represyjne. Niedawno zabroniono rejestracji prywatnych stron internetowych. Zablokowano YouTube, Twittera i wiele innych znanych społecznościowych.