http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W Pekinie skazano czołowego dysydenta na 11 lat więzienia

mak
2009-12-27, ostatnia aktualizacja 2009-12-28 11:00

Sąd w Pekinie skazał na 11 lat więzienia czołowego chińskiego dysydenta Liu Xiaobo, aby zastraszyć tych wszystkich, którzy chcą więcej demokracji w Chinach

Zdjęcie Liu Xiaobo
Fot. Kin Cheung AP
Zdjęcie Liu Xiaobo
Adwokat dysydenta Shang Baojun poinformował, że Xiaobo został skazany za "podżeganie do działalności wywrotowej". Wyrok ogłoszono w Boże Narodzenie, kiedy mało kto na Zachodzie ogląda wiadomości telewizyjne.

54-letni Liu, były wykładowca uniwersytecki, do końca utrzymywał, że jest niewinny. Skazano go za opublikowanie w sieci sześciu artykułów krytykujących rząd oraz rolę, jaką odegrał w zorganizowaniu Karty 08, petycji o położenie kresu systemowi rządów jednopartyjnych w Chinach.

Komentatorzy nie mają wątpliwości, że wyrok dla Liu to przede wszystkim cios w Kartę 08. Sygnatariusze Karty, którą do dziś podpisało 10 tys. osób, mają wiedzieć, że mogą podzielić jego los. - Rządzący Chinami dali jednoznaczny sygnał, że nie dopuszczą do krytyki swego monopolu władzy - mówi Human Rights Watch.

Wśród postulatów Karty jest i ten, by przestać karać w Chinach za wyrażanie opinii.

Proces dysydenta wywołał dyplomatyczne spięcie między Chinami a Zachodem. - Jesteśmy bardzo zaniepokojeni orzeczoną karą - skomentował wyrok Gregory May, pierwszy sekretarz ambasady USA w Chinach. Ambasada amerykańska wystąpiła o natychmiastowe uwolnienie dysydenta. W ślady Amerykanów poszli dyplomaci Kanady i wielu krajów UE, m.in. Czech.

Amerykanin nie został wpuszczony na proces, który zaczął się w minioną środę, ani na piątkowe ogłoszenie wyroku. Swe zaniepokojenie skazaniem dysydenta wyraziła kanclerz Niemiec Angela Merkel.

Ta krytyka ze strony Zachodu rozgniewała Chiny. Chiński MSZ oskarżył rządy zachodnie o "niczym nieosłoniętą ingerencję w sprawy Chin". - Liu Xiaobo jest obywatelem Chin. I jako taki podlega chińskim sądom, które kierują się prawem chińskim i są suwerenne - oświadczyła rzeczniczka chińskiej dyplomacji.

Zachodnich komentatorów zaskoczyła niezwykła surowość wyroku postrzeganego jako drakoński nawet jak na Chiny. W podobnych sprawach skazywano tam ostatnio z reguły na trzy lata. Amerykańska organizacja obrony więźniów chińskich Dui Hua z siedzibą w San Francisco obliczyła, że to najdłuższy wyrok w sprawie o "podżeganie do działalności wywrotowej" od wielu lat.

Światowe media podkreślają, że po olimpiadzie w Pekinie w 2008 r. stają się coraz bardziej represyjne. Niedawno zabroniono rejestracji prywatnych stron internetowych. Zablokowano YouTube, Twittera i wiele innych znanych społecznościowych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':