W jakiej, nie wiadomo. - To tajemnica handlowa - oświadczył dziennikarzom Naumau. Powiedział jednak, że zgodę na wyjazd do Rosji dał mu prezydent Białorusi
Aleksander Łukaszenka, który wielokrotnie nazywał Naumaua najbardziej zaufanym i oddanym sobie człowiekiem.
Generał po dziewięciu latach szefowania MSW został zdymisjonowany w kwietniu, a jako powód podano problemy ze zdrowiem. Prawdziwą przyczyną dymisji mógł być jednak konflikt Naumaua ze starszym synem Łukaszenki Wiktorem, który z ramienia ojca nadzoruje resorty siłowe. Z powodu oskarżeń o stworzenie szwadronów śmierci UE nadal nie zawiesiła wobec generała sankcji zakazujących mu wjazdu na jej teren.
Naumau jest kolejnym już byłym szefem resortów siłowych, który po dymisji wyjeżdża do Rosji. Obecnie w Moskwie pracują byli szefowie białoruskiego KGB Uładzimir Mackiewicz i Leanid Jerin. Mackiewicz jest doradcą dyrektora Sowkomflotu, jednej z największych rosyjskich firm zajmujących się morskim transportem m.in. ropy, a Jerin doradcą szefa rosyjskiej kolei (odpowiednik
PKP). W Rosji mieszkają i pracują też m.in. były szef wojskowego kontrwywiadu KGB Walery Kiez oraz generał MSW Walery Paułau. - Byliśmy kiedyś jednym krajem, stąd w Rosji mamy przyjaciół, którzy mogą pomóc z pracą - powiedział nam Walery Kostka, podpułkownik KGB w stanie spoczynku.
- Ci ludzie mają obszerne kontakty i autorytet w środowisku władzy na Białorusi i mogą być wykorzystani przez Rosję w walce politycznej - uważa Aleksander Milinkiewicz, lider opozycyjnego ruchu O Wolność.
W ostatnich latach stosunki pomiędzy Białorusią i Rosją uległy znacznemu pogorszeniu, czego efektem są wybuchające co jakiś czas spory handlowe, np. o
eksport białoruskiego mleka.