Katalonia, choć cieszy się w Hiszpanii niezwykle dużą autonomią polityczną, gospodarczą i kulturalną, nie ma armii, niezależnej polityki zagranicznej ani legalnej reprezentacji piłkarskiej, która mogłaby grać w oficjalnych meczach międzynarodowych. Rekompensuje sobie ten brak meczami towarzyskimi, na które skrzykuje ad hoc najlepszych piłkarzy z dwóch głównych klubów katalońskich - FC Barcelony i Espanyola.
Tym razem drużynę na mecz z trenowaną przez Diego Maradonę Argentyną sklecił Holender Johan Cruyff, który w Katalonii jest ikoną. To były wielki gracz klubu
Ajax Amsterdam, reprezentacji Holandii oraz Barcelony (także jej późniejszy trener, ostatni raz siedział na ławce trenerskiej 13 lat temu).
Mecz miał być nie tyle widowiskiem sportowym, ile kolejnym paciorkiem w różańcu narodowych manifestacji, które od wielu tygodni organizują katalońscy nacjonaliści, by dowieść racji swych żądań niepodległościowych i ducha oporu wobec hiszpańskiego nacjonalizmu. Katalończycy domagają się uznania przez trybunał konstytucyjny nowego statutu autonomicznego, a skrajni nacjonaliści - oderwania się Katalonii od reszty kraju. Co jakiś czas dochodzi tam do palenia flag hiszpańskich, a nawet portretów pary królewskiej Juana Carlosa i doni Sofii.
Kilka tygodni temu zorganizowano nawet w 161 miasteczkach plebiscyty na temat niepodległości. Ale choć ponad 90 proc. było "za", głosowało mniej niż 30 proc. uprawnionych. Nacjonaliści podupadli na duchu i mecz reprezentacji pod wodzą Cruyffa miał na nowo wskrzesić narodowy zapał. Organizatorzy spodziewali się co najmniej 70 tys. kibiców, optymiści liczyli, że stadion się wypełni jak zwykle na wszystkich meczach FC Barcelony.
Nie udało się. Mimo iż rozegrany we wtorek wieczorem w Barcelonie mecz był reklamowany w mediach, trybuny nie zapełniły się - przyszło niespełna 45 tys. widzów, mniej niż połowa "zwykłej" publiczności na Camp Nou. Choć pojawiły się wielkie transparenty "Una nación, una selección" (Jeden naród, jedna reprezentacja) czy "Catalonia is not Spain" większość widzów stanowili argentyńscy imigranci, dla których mecz reprezentacji w nowym kraju jest świętem.
Katalonia wygrała 4:2. Trener Cruyff cieszył się, że "gracze dali z siebie wszystko". Był za to bardzo niezadowolony z publiczności, która dała z siebie niewiele...