"Gazeta" ma projekt zmian przepisów o podsłuchach, o którym tydzień temu minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski i prokurator krajowy Edward Zalewski mówili, że jest rewolucyjny. Rzeczywiście, wprowadza trzy znane w demokracji mechanizmy kontrolowania podsłuchów: - jawną informację statystyczną, - sądowa kontrolę także tzw. podsłuchów operacyjnych i - informowanie podsłuchiwanego po zakończeniu podsłuchu. Ale wszystkie - połowicznie.
Rozmowa z Edwardem Zalewskim prokuratorem krajowym Ewa Siedlecka: Zapowiadali panowie rewolucję w podsłuchach, ale to rewolucja na pół gwizdka. Edward Zalewski: Dla mnie to zmiany rewolucyjne. Wprowadzamy zasadę zapoznawania się prokuratora i sądu z materiałem operacyjnym przed zaakceptowaniem wniosku o podsłuch. Wprowadzamy zakaz wykorzystywania materiału z podsłuchu w innym niż karne postępowaniu, czyli w postępowaniu cywilnym, administracyjnym, rodzinnym etc. Wprowadzamy kontrolę sądu nad zgromadzonym w ramach podsłuchu operacyjnego materiałem dowodowym, a więc nie będzie już sytuacji, że do akt sprawy trafiają materiały dotyczące osób podsłuchanych przypadkowo, bo zadzwoniły do kogoś, kto ma założony podsłuch.
- Ale kontroli sądu poddajecie tylko te materiały, które służby przekażą prokuraturze z wnioskiem o wszczęcie postępowania. Tymczasem wiele podsłuchów nie prowadzi do wszczęcia postępowania karnego. I nadal nie będzie pewności, czy służby je zniszczyły, czy trzymają, bo np. są tam smaczne rzeczy obyczajowe. - Nie demonizujmy służb. Nie widzę sensu poddawania kontroli sądu materiału, który nie prowadzi do wszczęcia postępowania. Wprowadzamy jednak obowiązek zawiadomienia przez służbę prokuratora o zniszczeniu takiego materiału. W przypadku
ABW, która ma prawo zachować materiały nieprzydatne w zwalczaniu przestępczości, ale które mogą być istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, trzeba będzie na to uzyskać na to zgodę sądu.
- A co z materiałami zawierającymi rozmowy obrońców z klientami? Rok temu w Krakowie okazało się, że w sprawie o korupcję przy nadbudowie kamienicy do akt sądowych trafiły podsłuchy rozmów obrońców z klientami. Podobnie w sprawie o handel raportem WSI. Tymczasem takie kontakty objęte są tajemnicą adwokacką. - Nie każda rozmowa z adwokatem dotyczy spraw obrończych. Jeśli materiały zawierają treści związane z tajemnicą adwokacką, nie mogą być wykorzystywane w postępowaniu i powinny być bezwzględnie niszczone. Według naszej propozycji sąd zdecyduje o zniszczeniu materiałów niewykorzystanych w postępowaniu. Nadużycia muszą zostać wyeliminowane.
- Ale przed zniszczeniem przeczytają je prokurator i sędzia i poznają np. linię obrony. Może należałoby zakazać gromadzenia takiego materiału już podczas samego podsłuchiwania? - A skąd bez odsłuchania mamy mieć pewność, że rozmowa dotyczy linii obrony? A może dotyczy wspólnego planowania przestępstwa, np. korupcji?
- Trybunał w Strasburgu już w 1978 r. w sprawie Klass przeciwko Niemcom powiedział, że podsłuchiwany powinien mieć prawo do informacji. Nasz Trybunał Konstytucyjny przypomniał o tym w 2005 r. Tymczasem w waszym projekcie nadal podsłuchiwany operacyjnie nie ma prawa do informacji po zakończeniu podsłuchu. - Jeśli było prowadzone postępowanie przygotowawcze, będzie mógł uczestniczyć w posiedzeniu, na którym sąd zdecyduje, co z materiału zniszczyć, a co zachować. Uważam, że nie ma powodu go informować, jeśli uzyskany materiał nie dał podstaw do wszczęcia postępowania przygotowawczego. Przecież podsłuch zakłada się głównie przestępcom. Nie zawsze daje on efekty. I co, mamy wtedy informować gangstera czy seryjnego zabójcę, że go podsłuchiwaliśmy?
- Można wprowadzić tylko obowiązek udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy byłem podsłuchiwany? Albo w szczególnych przypadkach zostawić decyzję o poinformowaniu sądowi. - Naprawdę, nie traktujmy funkcjonariuszy służb jak potencjalnych przestępców! Człowiek oprócz prawa do prywatności ma też prawo do bezpieczeństwa i to prawo zapewniają mu m.in. służby dzięki podsłuchom. Europejski Trybunał Praw Człowieka w swoich orzeczeniach wielokrotnie podkreślał wagę prawa do bezpieczeństwa.
- Na konferencji prasowej chwaliliście się wprowadzeniem corocznej, jawnej informacji o liczbie wniosków o podsłuchy, liczbie odmów prokuratorów i sądów. Jednak będzie to informacja zbiorcza, bez podziału na służby. Osobno będą jedynie dane policyjne. A więc nie dowiemy się, która służba wnioskuje o więcej podsłuchów, która otrzymuje najwięcej odmów, która najchętniej stosuje tzw. podsłuchy pięciodniowe, czyli takie, które legalizuje się po ich założeniu. Funkcja kontrolna takiej informacji jest wątpliwa. - Po konsultacjach uznaliśmy, że tylko taka informacja nie narusza interesu państwa i nie szkodzi walce z przestępczością. Dane dotyczące poszczególnych służb mogłyby dać przestępcom za wiele informacji na temat ich aktywności.
- Na przykład lekarzom, których chętnie podsłuchuje CBA! Co by z tego złego wynikło, że, nawet mafiosi, wiedzieliby, że CBA instaluje więcej podsłuchów niż ABW lub odwrotnie? - Przestępczość zorganizowana dysponuje analitykami potrafiącymi wyciągać wnioski. Nie docenia pani świata przestępczego Takie także było stanowisko służb w tej sprawie.
- Niemcy podają informacje o podsłuchach nawet z rozbiciem na przestępstwa. I informują podsłuchiwanych po fakcie, że byli inwigilowani. A skuteczność niemieckich służb nie jest chyba niższa od polskich. - My zaproponowaliśmy zmiany, naszym zdaniem, daleko idące. Zdajemy sobie sprawę, że zawsze znajdą się osoby, które powiedzą: chcemy więcej. Pamiętajmy jednak - najważniejsze jest bezpieczeństwo państwa i obywatela.