Walczący w Afganistanie polscy żołnierze potrzebują bezpilotowców. Informacje przekazywane przez takie samoloty szpiegowskie pozwalają uniknąć niespodziewanego ataku lub zasadzki. Ostrzegają o podejrzanymi pojazdami, a nawet o minowaniu dróg. Do tej pory polski kontyngent miał jedynie Bezpilotowe Systemy Rozpoznania krótkiego zasięgu - BSR Orbiter. Mogą one spędzać w powietrzu najwyżej dwie godziny, śledzą okolice bazy, ale nie mogą towarzyszyć konwojom.
Kupno bezpilotowców dłuższego zasięgu rząd zapisał w tzw. pakiecie afgańskim. Armia chce, by kupione bezpilotowce patrolowały w każdych warunkach, w dzień i w nocy, przez co najmniej dziesięć godzin. I żeby miały zasięg co najmniej 200 km (na pewno nie będę przenosiły broni).
- Umowę na zakup bezpilotowców tzw. średniego zasięgu w ramach pilnej potrzeby operacyjnej podpiszemy najprawdopodobniej już na początku stycznia - mówi "Gazecie" odpowiedzialny za zakupy dla polskiej armii wiceminister obrony narodowej Marcin Idzik. - Jesteśmy już po szczegółowych rozmowach z firmami, które zaprosiliśmy do udziału w procedurze zakupu.
To firmy izraelskie bo - jak wyjaśnił nam Idzik - tylko one oferują bezpilotowce, które spełniają wymagania polskiej armii. Chodzi m.in. o to, by samoloty szpiegowskie, które kupi polskie wojsko były sprzętem już sprawdzonym w operacji NATO w Afganistanie.
Jak się dowiedzieliśmy chodzi o firmy: - Elbit Systems, która proponuje bezzałogowce typu Hermes 450 (używane przez Brytyjczyków), - Aeronautics Defence Systems, która chce sprzedać nam bezpilotowce Aerostar (mają je Holendrzy), - Israel Aerospace Industries, która proponuje Searchera (używanego przez Hiszpanów w Afganistanie).
- Warunkiem umowy będzie półroczny termin dostawy bezpilotowców - mówi Marcin Idzik. - Producent będzie także szkolił naszych żołnierzy w ich obsłudze. Do Afganistanu mają trafić w trzecim kwartale 2010 r.
Polska ma kupić dwa zestawy po pięć bezzałogowców każdy. Ale nie wszystkie będą wysłane do Afganistanu, część posłuży do szkolenia żołnierzy w Polsce.
Ile to będzie kosztowało?
MON nie chce powiedzieć przed zakupem, by nie zdradzić Izraelczykom, ile może na kontrakt wydać. Będzie to na pewno ponad 100 mln zł.
Wcześniej, bo już w kwietniu, gdy służbę rozpocznie VII (zwiększona o 600 żołnierzy) zmiana kontyngentu, Polacy najprawdopodobniej otrzymają od
USA dwa bezpilotowe samoloty MQ-1 Predator. To najsłynniejsze amerykańskie bezpilotowce, które już dziś dostarczają Polakom dane wywiadowcze. Dwa Predatory, których mają nam użyczyć Amerykanie, mają być przeznaczone do wyłącznego użytkowania przez Polaków.
Nieoficjalnie wiadomo, że sprawa ich użyczenia była omawiana podczas spotkania szefa MON Bogdana Klicha z sekretarzem obrony USA Robertem Gatesem. W najbliższym czasie odbędą się w tej sprawie kolejne negocjacje. Klich powiedział niedawno w Sejmie, że Predatory od Amerykanów będą w najnowocześniejszej konfiguracji.
MQ-1 debiutowały podczas wojny na Bałkanach w 1999 r. Mogą przebywać w powietrzu 24 godziny, a ich zasięg przekracza 700 km. Dzięki supernowoczesnym urządzeniom optycznym są w stanie z wysokości kilku tysięcy metrów rozpoznawać numery rejestracji samochodowej i rysy twarzy ludzi.
Niektóre z samolotów uzbrojone są dodatkowo w rakiety Hellfire. W Jemenie pięć lat temu rakieta z takiego samolotu będącego własnością
CIA zabiła specjalistę od materiałów wybuchowych Al-Kaidy Haitmana Al-Jemeniego. Predatory są używane przez Amerykanów do ataków na trudno dostępne cele na pograniczu Afgańsko-Pakistańskim.