http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Palikot mówi "pas" i traci 150 tys. zł

wrób
2009-12-22, ostatnia aktualizacja 2009-12-21 20:23

Nieoczekiwany koniec procesów Janusza Palikota (PO) z Axel Springer i byłym naczelnym "Dziennika". Polityk wycofał się z pozwów, choć kosztuje go to ponad 150 tys. zł.

Janusz Palikot
Fot. Iwona Burdzanowska / AG
Janusz Palikot
Najpierw wpis w blogu (sobota, godz. 8), potem SMS do mec. Jacka Kondrackiego - tak Janusz Palikot poinformował, że nie będzie toczył dwóch cywilnych procesów z wydawcą "Dziennika" i jego byłym naczelnym Robertem Krasowskim.

Wystąpił z pozwami za publikacje z lata, jakoby ukrył pieniądze w rajach podatkowych i dostaje pożyczki od spółki z adresem skrzynki pocztowej na Cyprze oraz jakoby miał wpływać na przetargi wygrywane przez znajomego w "urzędach i samorządach, w których rządzi PO".

W pierwszym z pozwów żądał rekordowych 10 mln zł zadośćuczynienia - kwoty nieznanej w procesach o ochronę dóbr osobistych (w drugim 50 tys. zł).

W blogu Palikot wyjaśnił, że cofa pozwy, bo Wojciech Cieśla "skompromitował się tekstami w sprawie rzekomych nielegalnych pożyczek z Kajmanów". Palikotowi chodzi o wywiad pomyłkę, za który SDP przyznało Cieśli tytuł hieny roku. Dziennikarz myślał, że rozmawia z bankowcem, w rzeczywistości dzwonił do socjologa o tym samym nazwisku.

Cieśla na to: - Palikot znalazł pretekst i uciekł przed opowiedzeniem w sądzie o źródłach swoich pożyczek.

Mec. Maciej Łaszczuk, pełnomocnik byłego naczelnego "Dziennika": - Z wizerunkowego punktu widzenia to dobre posunięcie: dostrzegając zagrożenie, minimalizuje ryzyko.

Palikot tłumaczy, że kończąc spór sądowy, oszczędzi czas i pieniądze. Ciekawe, ile warta jest godzina jego czasu? Bo w dwa pozwy włożył 150 tys. zł: 100 tys. wpisu w pierwszej sprawie, 3 tys. w drugiej, zapłaci też koszty sądowe: 30 240 i 15 840 zł. Ile wziął mec. Kondracki? Nie wiemy, ale zdradził, że gażę "bierze z góry".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':