Wczoraj opisaliśmy przypadki, kiedy komisja Janusza Palikota „Przyjazne państwo” staje się furtką dla lobbystów do przepychania ich projektów. Przykłady z ostatnich dni: • projekt ułatwiający dostęp do broni napisała posłom Fundacja Rozwoju Strzelectwa w Polsce (zablokował go premier), • projekt znoszący limity miejsc sprzedaży alkoholu w gminach napisały organizacje skupiające właścicieli sklepów (dziś to radni wyznaczają liczbę sklepów, w których można sprzedawać piwo i wódkę), • w czwartek przepadła ustawa o spalaniu odpadów medycznych, do czego szpitale miały używać tzw. autoklawów (ekspertem komisji, który zaproponował to rozwiązanie, był właściciel firmy sprzedającej autoklawy).
Lobbyści mówią, że posłowie z "Przyjaznego państwa" proponowali, by przynosili gotowe ustawy. Jej szef Janusz Palikot stwierdził, że w ten sposób oszczędzają Sejm i podatnicy.
- Nie może być tak, że lobbyści piszą posłom ustawy - mówi nam wiceszef klubu PO Grzegorz Dolniak. - Trzeba wzmocnić obsługę legislacyjną komisji "Przyjazne państwo". Według Dolniaka każdy projekt komisji powinien być konsultowany z ministerstwami. - A Palikot jako wiceszef klubu PO powinien dbać o to, żeby ustawy z jego komisji były zgodne z polityką rządu - mówi Dolniak. I dodaje, że PO nie zgodzi się na likwidację limitów sklepów z alkoholem. - To sprzeczne z naszą filozofią. Wycofaliśmy się ze sprzedaży piwa na stadionach czy alkoholu w pociągach.
Wicemarszałek Sejmu z
PiS Krzysztof Putra opowiada, że zdarza się, iż rząd przygotowuje własną nowelizację ustawy, a komisja Palikota własną, jak w przypadku ustawy o wychowaniu w trzeźwości. - Tak nie powinno być. Są ministerstwa, Rządowe Centrum Legislacji i to one powinny realizować politykę gospodarczą i społeczną rządu - mówi Putra.
Wicemarszałek Sejmu i kandydat
SLD na prezydenta
Jerzy Szmajdziński też uważa, że komisja Palikota powinna ściśle współpracować z ministerstwami i Biurem Legislacyjnym rządu. - Powinna realizować głównie rządowe projekty o odbiurokratyzowaniu państwa, a projektami poselskimi zajmować się w wyjątkowych sytuacjach - mówi Szmajdziński. Zapowiada, że o "Przyjaznym państwie" będzie mowa na Prezydium Sejmu. - Lobbyści mogą mieć rację, ale prezentują tylko wycinek rzeczywistości, korzystny dla własnych interesów - tłumaczy Szmajdziński.
- A kto ma pisać projekty? Nie wszyscy posłowie są prawnikami i nie zawsze potrafią je pisać. A i posłowie prawnicy często nie są do tego przygotowani. Lobbyści mają takie umiejętności - mówił wczoraj w "Gazecie" członek komisji z
PSL Wiesław Woda. Wicemarszałek Sejmu z klubu ludowców Ewa Kierzkowska ripostowała: - Posłowie nie mogą się wyręczać lobbystami. A jeśli izby gospodarcze chcą brać udział w pisaniu ustaw, to zmieńmy konstytucję tak, jak proponuje PSL, żeby w Senacie zasiadali przedstawiciele samorządów.