Każdy żołnierz dostanie życzenia napisane przez polskie dzieci ze szkół w
USA lub zwykłych Amerykanów oraz drobne prezenty - od ciasteczek i pierniczków po dezodoranty i wody po goleniu. Akcję zorganizowała młoda polska organizacja z Waszyngtonu American Polish Forum. W sobotę i niedzielę, gdy pakowano prezenty i przewożono je na lotnisko, pomagały im dziesiątki Amerykanów - mimo burzy śnieżnej, która sparaliżowała stolicę USA.
- Wiem, co to znaczy dostać na wojnie taką paczkę - mówił jeden z nich, major armii USA Russ Corwin, który walczył w Iraku, gdzie dostał takie paczki na święta. Pomoc żołnierzom na frontach jest w USA bardzo powszechna. - Drobny prezent i kartka mówią ci, że są ludzie, którzy w kraju o tobie nie zapomnieli. Jako Amerykanin chciałem po prostu pomóc i docenić polskich sojuszników w Afganistanie - mówi Corwin, który ma narzeczoną Polkę i uczy się polskiego.
W sumie pieniądze na prezenty dla polskich żołnierzy w Afganistanie wpłaciły setki Amerykanów, nie tylko polskiego pochodzenia, z 19 stanów USA a także z czterech innych krajów. Dorzuciło się kilka firm, w tym FeDex, który przewozi za darmo paczki z Waszyngtonu do amerykańskiej bazy lotniczej Ramstein w Niemczech. Stamtąd polskie wojsko przerzuci je do Afganistanu.