http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Austriaccy studenci poddali uniwersytet

Bartosz T. Wieliński
2009-12-22, ostatnia aktualizacja 2009-12-21 17:18

Po 61 dniach okupacji studenci w asyście policji opuścili aulę Uniwersytetu Wiedeńskiego. Ale wielki protest przeciwko upadkowi austriackich uniwersytetów się nie kończy

ZOBACZ TAKŻE
Policja wkroczyła do akcji o szóstej nad ranem, gdy aulę otoczyło kilkudziesięciu funkcjonariuszy. Grupce zaspanych studentów obwieszczono, że władze uczelni kazały im się natychmiast wynosić. Policja zagroziła, że jeśli nie wyjdą dobrowolnie, zostaną usunięci siłą.

- Wszystko poszło szybko, nie mieliśmy czasu zadzwonić do kolegów po pomoc - opowiada jeden ze studentów. Po chwili kilkunastu studentów zaczęło zwijać śpiwory i w asyście policji wychodzić na zewnątrz. Razem z nimi wyprowadzono ok. 80 bezdomnych, którzy wykorzystali protest, by znaleźć w auli dach nad głową. Chwilę potem z gmachu auli zdjęto transparenty z napisem "Edukacja dla wszystkich".

Akcja policji to zapewne punkt zwrotny w trwającym od jesieni proteście. 20 października po wielkiej demonstracji w Wiedniu przeciwko kondycji uczelni grupa studentów wtargnęła na aule uniwersytetu. - Wyjdziemy, gdy spełnicie nasze postulaty - oświadczyli przedstawicielom rektora i ministerstwa nauki.

Chodziło im głównie o skutki wprowadzania w Austrii tzw. procesu bolońskiego, unijnego programu mającego ujednolicić studia wyższe na kontynencie. Przewiduje on podział studiów na trzyletnie licencjackie i dwuletnie uzupełniające magisterskie oraz ujednolicenie programów. Austriacy skarżą się, że dołożono im materiału, zwiększono liczbę egzaminów, a ponadto nie mogą też tak jak dawniej wybierać przedmiotów, które ich interesują.

Co gorsza, proces boloński nie przekłada się na jakość nauki. Austriackie uczelnie cierpią na brak pieniędzy i nadmiar studentów. Ci ostatni to w dużej mierze młodzi Niemcy, których nad Dunaj przyciągają brak egzaminów wstępnych i konkursu świadectw.

Gdy jesienią rząd w Wiedniu postanowił wznowić egzaminy wstępne i zaczął rozważać wprowadzenie czesnego, studenci zajęli aule Uniwersytetu Wiedeńskiego, Akademii Sztuk Pięknych i Politechniki. Protest rozlał się na inne miasta.

Podczas strajku na Uniwersytecie Wiedeńskim za dnia studenci tłumnie schodzili na dyskusje i imprezy, a nocą auli pilnowało kilkanaście osób. Z czasem dołączyli bezdomni. Jednak rozmowy z ministerstwem i rektorem nie przynosiły rozstrzygnięć, bo władze były nieugięte. Wczorajsze wejście policji rektor Georg Winckler tłumaczył zagrożeniem przeciwpożarowym. - Studenci zamierzali świętować w auli Wigilię i Nowy Rok, co byłoby niebezpieczne. Kilka dni temu zorganizowali imprezę techno, podczas której zażywano narkotyki - wyjaśniał.

Uczelnia zamierza wydać 1,3 mln euro na likwidację szkód wyrządzonych przez studentów.

Ale młodzi nie zamierzają odpuścić. Dalej okupują kilka sal w uniwersyteckim kampusie, a protesty w innych uniwersyteckich miastach akcji nie gasną. Studenci twierdzą, że akcja policji tylko ich rozsierdziła, i liczą na to, że uzyskają od władzach podobne ustępstwa jak ich niemieccy koledzy. W Niemczech, gdzie w listopadzie doszło do studenckich protestów, władze złagodziły skutki wprowadzenia procesu bolońskiego. W Austrii na razie na nic takiego się nie zanosi.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':