Środa. Premier Tusk blokuje pomysł komisji "Przyjazne państwo" ułatwiający dostęp do broni. Jak ujawniła "Gazeta", projekt napisała posłom Fundacja Rozwoju Strzelectwa w Polsce. Poparł go szef komisji Janusz Palikot (PO).
Czwartek. W Sejmie przepada projekt ustawy o spalaniu odpadów medycznych. Szpitale mają używać do tego tzw. autoklawów. Ekspertem komisji, który zaproponował to rozwiązanie, jest właściciel firmy sprzedającej autoklawy.
Po Nowym Roku komisja chce nowelizować ustawę o wychowaniu w trzeźwości. Przewiduje zniesienie gminnych limitów sklepów sprzedających alkohol. Dziś wyznaczają je radni.
- Przyszliśmy do komisji i przedstawiliśmy nasze postulaty. A posłowie: napiszcie ustawę. No to napisaliśmy - mówi "Gazecie" Andrzej Faliński, dyrektor Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji skupiającej wielkie sklepy. Organizacja napisała ją m.in. wraz z Polską Izbą Handlu, którą kieruje były poseł Samoobrony, współtwórca sieci sklepów Lewiatan Waldemar Nowakowski. Znany głównie z tego, że przepchnął przez Sejm korzystną dla siebie ustawę utrudniającą budowę wielkich marketów.
Wiesław Woda (
PSL), członek komisji: - A kto ma pisać projekty? Nie wszyscy posłowie są prawnikami i nie zawsze potrafią je pisać. A i posłowie prawnicy często nie są do tego przygotowani. Lobbyści mają takie umiejętności.
Poseł Palikot: - Projekt ustawy może zgłosić każdy.
Tadeusz Rydzyk też. Nawet Marilyn Monroe, gdyby wstała z grobu. Na tym, że lobbyści piszą projekty, zwyczajnie oszczędzamy. I Sejm, i podatnicy.
Grażyna Kopińska, dyrektor programu "Przeciw korupcji" Fundacji Batorego, ostrzega: - Projekty poselskie powinni pisać posłowie z sejmowymi ekspertami. Jeśli jedna z grup interesu przynosi komisji gotowy projekt, może to prowadzić do patologii. Gdy mamy projekt znoszący limity sprzedaży alkoholu, dyskusja będzie dotyczyć tylko tego, czy znieść limit dziś, czy od jutra. Czy alkohol ma być sprzedawany wszędzie, czy jak dziś w odległości 100 m od szkoły lub kościoła? Ale posłowie powinni przede wszystkim zastanowić się, czy w interesie społecznym jest zwiększanie dostępności alkoholu.
Marek Wikiński (
SLD) - jedyny poseł opozycji w komisji, odkąd wyszedł z niej PiS - mówi, że na początku projekty pisali posłowie z ekspertami i nad każdą ustawą komisja odbywała trzy czytania przed przesłaniem jej do laski marszałkowskiej. - Ale Palikot lubi chwalić się dużymi liczbami. Sejmowe biuro legislacyjne nie nadążało z produkcją projektów, więc komisja poszła na skróty, proponując stowarzyszeniom czy fundacjom, by przynosiły gotowce - dodaje Wikiński.
Przez dwa lata komisja opracowała 128 projektów ustaw, ale aż 100 w pierwszym roku. Odrolniła grunty w miastach, zniosła natychmiastową wykonalność decyzji urzędów skarbowych. Jednak w raportach z ostatnich miesięcy widać, że posłowie rozmieniają się na drobne. Debatowali np. o nielegalnym handlu ulicznym, zastanawiając się, czy babciom sprzedającym sznurówki odbierać towar, czy wsadzać je do aresztu. Czy zamykać biblioteki szkolne? Czy filmować ludzi kupujących w sklepie wódkę i
wino?
- Ta komisja nie ma już sensu, trzeba ją zlikwidować - uważa poseł Paweł Poncyljusz (PiS), były członek komisji.
- Komisja zapowiadała usunięcie wielu nieżyciowych przepisów. Nie wyszło. Jej osiągnięcia wypadają blado - mówi Andrzej Malinowski, szef Konfederacji Pracodawców Polskich zrzeszającej 6 tys. firm zatrudniających 2 mln osób.
Nasi rozmówcy z władz PO przyznają, że komisja staje się coraz większym problemem dla tej partii. - Nikt nie wie, co z nią zrobić - mówi ważny polityk PO. - Jak Palikot jest zajęty pracą w komisji, to przynajmniej nie ma czasu na te swoje konferencje prasowe.
Problem lobbystów w komisji dostrzega szef klubu PO
Grzegorz Schetyna, choć na razie nic z tym nie zrobił. - Będę rozmawiał o tym z Januszem Palikotem - mówi "Gazecie".
A Palikot obiecuje od stycznia rewolucję: - Opracowaliśmy 200 poprawek do ustaw. W styczniu chcemy je przekuć w projekty.