Po raz pierwszy polski rząd zarysował scenariusz działań w Afganistanie, przedstawiając w Sejmie informacje o misji NATO w tym kraju. Klich powiedział, że po wzmocnieniu naszego kontyngentu w latach 2010-11 będzie możliwe przekazywanie poszczególnych dystryktów. Całą prowincję oddalibyśmy w 2013 r., gdy Ghazni ma się stać centrum kultury islamskiej.
Czy to termin ostatecznego powrotu z misji? Szef
MON stwierdził, że jest przeciwnikiem podawania konkretnej daty końca operacji.
Polska zwiększa kontyngent w Afganistanie tak jak większość z 43 państw uczestniczących w misji. Według Klicha wysłanie dodatkowo od kwietnia w ramach VII zmiany 600 żołnierzy i wzmocnienie odwodu strategicznego o 200 będzie kosztowało 81 mln zł, a ich wyposażenie - 311 mln.
Od pewnego czasu obecności polskich sił w Afganistanie sprzeciwia się lewica (choć pierwsi żołnierze zostali wysłani tam w 2002 r., za rządów Leszka Millera). Wielkim zaskoczeniem było jednak wczorajsze stanowisko w tej sprawie
PiS.
- Misja afgańska ma minimalny wpływ na bezpieczeństwo Polski. Wojsko Polskie jest obecne w Afganistanie tylko dlatego, by zabezpieczyć interesy Stanów Zjednoczonych oraz południowej flanki Rosji - głosił poseł Karol Karski w stanowisku klubowym. Jego zdaniem polska armia w Afganistanie uczy się wyłącznie, jak "pacyfikować jednostki partyzanckie", co będzie nieprzydatne do obrony Polski.
Karski kilkakrotnie pytał ministra Klicha, jakie korzyści przynosi Polsce obecność w Afganistanie. - Jedyną spełnioną obietnicą rządu Tuska było wycofanie wojsk z Iraku, ale okazało się, że wycofano je po to, by je przerzucić do Afganistanu - kpił.
Poseł
Ludwik Dorn (Polska XXI) zarzucał MON, że polskie wojsko jest niewłaściwie przygotowane do operacji.
- Mówił pan minister, że polski kontyngent jest wyposażony przyzwoicie, to znaczy, że wcześniej był nieprzyzwoicie - pytała zaczepnie posłanka PiS Nelly Rokita. - Tak - odpowiadał Klich. I wyliczał, że za rządów PiS nasi żołnierze mieli tylko 28 rosomaków, teraz jest ich 84, nie było wozów odpornych na miny, mieli tylko 11 noktowizorów (obecnie 1168). Cytował wypowiedzi poprzedniego szefa MON Aleksandra Szczygły z PiS o znaczeniu i konieczności misji w Afganistanie i współpracy z
USA.
Klich zaznaczył wczoraj, że decyzja o zwiększeniu polskiego kontyngentu nie wynika z "jednego telefonu od Obamy", jak mówili posłowie
SLD i PiS, ale z planu przygotowanego wewnątrz MON już we wrześniu. Minister podkreślił, że ta decyzja jest spójna z doktryną NATO, ale wynika z polskiej strategii bezpieczeństwa. Klich stwierdził, że obecne zaangażowanie za granicą armii polskiej nie przekracza jej możliwości. Według założeń MON nasza armia jest w stanie utrzymać na misjach zagranicznych 3600 żołnierzy, a po zwiększeniu kontyngentu w Afganistanie będzie ich na misjach 3100.