http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wiedeńska politechnika wyróżniła kłamcę oświęcimskiego

bart
2009-12-19, ostatnia aktualizacja 2009-12-19 09:33

Walter Lüftl, znany austriacki inżynier, który twierdził, że w Auschwitz nie było komór gazowych, dostał nagrodę wiedeńskiej politechniki. Rektor nie widzi w tym nic złego.

SERWISY
Uroczystość odbyła się 11 grudnia. W auli jednej z prestiżowych uczelni technicznych w Europie Lüftl, z okazji 50-lecia ukończenia studiów, otrzymał złoty dyplom inżynierski. Grała akademicka orkiestra, a laudację wygłaszał dziekan jednego z wydziałów. Sprawa przeszłaby bez echa, gdyby gazeta "Der Standard" nie przypomniała, że politechnika uhonorowała w ten sposób znanego kłamcę oświęcimskiego

Jeszcze dwadzieścia lat temu Lüftl był szanowanym wiedeńskim inżynierem, sądowym rzeczoznawcą oraz szefem zrzeszającej kilka tysięcy członków austriackiej izby budowlanej. Jego kariera skończyła się jednak w 1992 r., gdy neonazistowskie pismo "Halt" opublikowało jego ekspertyzę twierdzącą, że masowe zabijanie Żydów w komorach gazowych nie mogło mieć miejsca.

Lüftl analizował podaną przez świadków konstrukcję komór gazowych i stosowane podczas gazowania procedury. Przekonywał, że ani komory, ani stosowany przez Niemców cyklon B (preparat owadobójczy uwalniający toksyczny cyjanowodór) nie nadawały się do masowego zabijania ludzi. Komory były zbyt małe, by pomieścić setki ludzi, i panowała w nich za niska temperatura, by cyklon B mógł skutecznie uwalniać toksyczny gaz.

Podobnie Lüftl podważał też stosowanie przez Niemców spalin z silników Diesla do gazowania ludzi. Jego zdaniem dostępne wówczas silniki emitowały zbyt mało tlenku węgla, by można było nim zabijać ludzi, a ciśnienie, które wytworzyłyby spaliny, rozsadziłoby komorę. Tezy inżyniera Lüftla do dziś powtarzają neonazistowscy działacze.

Zaraz po publikacji dom Lüftla przeszukała policja, a prokuratura wszczęła śledztwo w spawie "kłamstwa oświęcimskiego". Mimo że je później umorzono, Lüftl dostał piętno rewizjonisty. Musiał też zrezygnować z publicznych stanowisk.

- To skandal, że tak perfidny kłamca oświęcimski dostępuje zaszczytów - stwierdził polityk austriackich Zielonych Wolfgang Zinggl. Odebrania nagrody żądają od władz politechniki socjaldemokraci.

Rektor Peter Skalicky nie widzi jednak problemu: - Specjalnie analizowaliśmy tę sprawę i nikt nie zgłaszał zastrzeżeń. Wydział opowiedział się za uhonorowaniem Lüftla. Stawianie za to uczelni pod pręgierzem jest bezpodstawne.

Po interwencji m.in. ministerstwa nauki rektor powołał specjalną komisję, która jeszcze raz zbada, czy Lüftl zasługuje na złoty dyplom, czy nie. Politechnika nadała do tej pory ok. 600 podobnych wyróżnień swoim absolwentom, żadnego nie odebrano.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 88 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':