Tytuł otwartej wczoraj wystawy "Wszystkie stworzenia duże i małe" zapożyczony został z serii książek angielskiego lekarza weterynarii i pisarza Jamesa Herriota - pełnej ciepła i humoru kroniki życia weterynarza w dolinach Yorkshire. Jednak międzynarodowa ekspozycja w Zachęcie nie jest sielankową opowiastką w stylu "Zwierzyńca" dla dzieci. Choć ciepła i humoru w niej nie brakuje.

Kuratorka wystawy Maria Brewińska, zgłębiając temat zwierząt w sztuce najnowszej, nie mogła się nadziwić, jak bogato i różnorodnie jest on reprezentowany. I choć nie zdecydowała się na pokazanie "Piramidy zwierząt" Katarzyny Kozyry czy bardziej drastycznych prac wiedeńskich akcjonistów, to nie przemilczała również trudnych kwestii w relacjach człowiek (artysta) - zwierzę.

Mamy tu fotografie Rafała Milacha i Andrzeja Sidora z serii "Życie po śmierci" o zwierzętach zabijanych, wypychanych i przerabianych na "atrakcyjne" gadżety. Jean-Charles Hue pokazuje okrucieństwo walk psów, Vito Acconci - strach kota, którego nie chce wypuścić poza wyznaczoną przez siebie strefę, Gabrielle Stelbaum - tresowane cyrkowe słonie.
Gazeta Wyborcza

Twoja przeglądarka nie akceptuje plików cookie

×

Pełne korzystanie z serwisu wymaga akceptacji przez Twoją przeglądarkę plików cookie oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.

Przy wyłączonych plikach cookie masz dostęp jedynie do niektórych artykułów.

Możesz włączyć akceptację plików cookie w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Brak akceptacji plików cookie nie wpływa na zaprzestanie stosowania innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.

Sprawdź regulamin Wyborczej.

Ok, rozumiem