Wywiad z Markiem Jurkiem w piątkowym "Naszym Dzienniku" to kolejny odcinek
grymiędzy
PiS a Prawicą Rzeczpospolitej o rząd dusz w elektoracie katolickim. Mała partia Jurka, b. wiceszefa PiS kilka tygodni temu zadeklarowała chęć współpracy z dużą partią Kaczyńskiego. A ten zaczął mówić o spotkaniu.
Obie strony mają w tym swój interes i pewnie prędzej czy później się dogadają. Partia Jurka choć ma niewielkie poparcie i samodzielnie nie przekroczy progu wyborczego, ale jednak może zapewnić cenne wsparcie dla Lecha Kaczyńskiego w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. A to dla Jarosława Kaczyńskiego jest politycznym priorytetem.
Na razie trwają publiczne targi. Jurek podkreśla, że nie zrezygnuje z samodzielnego istnienia. Kaczyński zarzuca mu, że chce powtórzyć błąd z lat 90., kiedy prawica była rozdrobniona.
Jurek podbija stawkę. W rozmowie z "ND" przekonuje, że zaproszenie PiS do autonomicznej współpracy dwóch partii jest naturalne, a eurowybory potwierdziły, ze Prawica RP ma "status piątej partii w Polsce" [w rzeczywistości Prawica była szósta, zdobyła 1,95 proc. głosów]. I wylicza dlaczego nie ma mowy o bliskim związku z PiS: polityka europejską tej partii - poparcie Traktatu Lizbońskiego i "dwuznaczne stanowisko w sprawie wprowadzenia euro". A także: "bezczynność w dziedzinie praw rodziny" i "brak zaangażowania w sprawy cywilizacji życia".
I deklarując, że temat współpracy z PiS uważa za zamknięty, dodaje: - Mam wrażenie, że
Jarosław Kaczyński uparcie wraca do polityki z początku lat 90., gdy swoje PC chciał budować na społecznej izolacji prawicy katolickiej, gdy w walce z ZChN powtarzał argumenty "Gazety Wyborczej".
Zarzuca też Kaczyńskiemu i jego współpracownikom, że "wiele razy zapewniali, że zrobią wszystko, żeby w Polsce nie było niezależnej prawicy".
- Marek Jurek czyni zarzut temu kto zjednoczył prawicę - kontruje szef Komitetu Wykonawczego PiS Joachim Brudziński. - Historia pokazała, że to Jarosław Kaczyński miał rację tworząc profesjonalną partię prawicową, w której jest miejsce również dla osób o poglądach zbliżonych do Marka Jurka. Niestety on sam mentalnie tkwi w początku lat 90. To dziwne, bo sam opuścił ZChN, żeby współtworzyć PiS.
Dominik Uhlig