14 listopada 2008 r. Atamańczuk i Michał Ł. zostali przyłapani na paleniu marihuany w samochodzie zaparkowanym w lesie (sprawa Ł. została umorzona, bo narkotyki nie były jego). Obaj byli prominentnymi członkami zachodniopomorskiej PO. Pierwszy z nich zasiadał w zarządzie starostwa powiatowego w Policach, drugi był przewodniczącym sejmiku wojewódzkiego. Dzień po zatrzymaniu zostali wykluczeni z PO. Nie przeszkodziło to Atamańczukowi w objęciu mandatu posła po Sławomirze Nitrasie, który dostał się do europarlamentu. Już jako poseł niezależny Atamańczuk był sądzony za posiadanie narkotyków (0,96 g marihuany i 0,56 g amfetaminy), kierowanie
autem pod ich wpływem oraz składanie korupcyjnych propozycji. Według policjantów mówił m.in: "dogadajmy się", "mogę załatwić tanio ładne działki". Poseł przyznał się do palenia marihuany, ale tłumaczył, że zrobił to w lesie, więc nie prowadził pod wpływem narkotyków. Twierdził, że korupcyjnych propozycji nie składał. Na ogłoszenie wyroku nie przyszedł. Mec. Zbigniew Wierzbiński mowę końcową zaczął od tego, że za dwa tygodnie w Czechach wejdą w życie przepisy pozwalające na posiadanie narkotyków na własny użytek. Przekonywał, że policjanci są niewiarygodni. Wniósł o uniewinnienie klienta, a zakończył: "Niech żyje Republika Czeska!".
- Istotą tej sprawy nie są narkotyki, ale korupcyjna propozycja - mówił sędzia Marek Dalidowicz. Sąd uznał zeznania oskarżonego za niewiarygodne. Wyrok: rok i dziewięć miesięcy więzienia za korupcyjne propozycje, pół roku za prowadzenie po narkotykach, trzy miesiące za ich posiadanie (sąd w przeciwieństwie do prokuratury uznał to za przypadek mniejszej wagi). Wyrok łączny - dwa lata więzienia - został zawieszony na cztery lata. Poseł będzie musiał zapłacić 10 tys. zł grzywny i nawiązkę na stowarzyszenie pomagające ofiarom wypadków.
Wyrok jest nieprawomocny. Obrońca posła zapowiedział apelację.