http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Celnicy wygrali na jednorękich bandytach

Rafał Zasuń, w
2009-12-18, ostatnia aktualizacja 2009-12-17 19:10

Ale więcej, niż pozwalają przepisy, więc skonfiskowali 466 maszyn

Automat zwany ''jednorękim bandytą''
fot. Tomasz Walków / AG
Automat zwany ''jednorękim bandytą''
Po wybuchu sprawy hazardowego lobbingu niemal wszystkie służby ruszyły do kontroli automatów. Do lokali i centrów handlowych na początku grudnia weszli celnicy, inspektorzy sanitarni, pracownicy nadzoru budowlanego, a nawet strażacy.

Wczoraj resort finansów opublikował wyniki kontroli. Na 4295 sprawdzonych automatów różne nieprawidłowości stwierdzono w 1700. Jak kontrolowano? Na przykład od kilku dni celnicy grali na automatach, żeby ustalić, czy nie wypłacają one zawyżonych wygranych (zgodnie z prawem na automacie stojącym w knajpie można wygrać tylko równowartość 15 euro). W ciągu pięciu dni sprawdzono w ten sposób 371 knajp, skonfiskowano 466 maszyn (wszystkich w kraju jest ok. 50 tys.).

Swoje zastrzeżenia zgłosiły też inne służby, choć niektóre wyglądają dość zabawnie. Na przykład nadzór budowlany stwierdzał w knajpach z automatami m.in. "brak książki obiektu budowlanego" czy "brak formalnego zakończenia robót". Inspekcja Sanitarna wykryła m.in. "oferowanie środków spożywczych, w przypadku których upłynął termin przydatności do spożycia" oraz "brak czystości i porządku", a straż pożarna - brak gaśnic i dróg ewakuacyjnych.

Resort finansów zapowiada, że kontrole będą kontynuowane.

Sprawa hazardowego lobbingu wybuchła na początku października. CBA podsłuchało rozmowy m.in. potentata branży Ryszarda Sobiesiaka, który lobbował za korzystnymi dla automaciarzy przepisami u szefa klubu Platformy Zbigniewa Chlebowskiego i ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. Obaj stracili stanowiska. Niedawno zaś Sejm przyjął, a kilkanaście dni temu prezydent podpisał ustawę delegalizującą tzw. automaty o niskich wygranych, które stoją w knajpach i centrach handlowych. Mają zniknąć w ciągu pięciu lat.



Wykluczeni z komisji hazardowej posłowie PiS będą przesłuchani 28 grudnia.

"Przesłuchajcie nas. PO blokuje prace komisji" - pod takim transparentem usiedli wczoraj przy stoliku w Sejmie posłowie Beata Kempa i Zbigniew Wassermann (PiS). 4 grudnia komisja, większością głosów PO, usunęła ich ze swojego składu. Od tego czasu trwa awantura: czy były podstawy prawne do ich usunięcia; czy po przesłuchaniu będą mogli wrócić do komisji.

Wczoraj przewodniczący komisji Mirosław Sekuła (PO) powiedział, że Kempa i Wassermann zostaną przesłuchani w poniedziałek 28 grudnia, a potem komisja będzie uzupełniona. PiS znów wystawi kandydatury Kempy i Wassermanna. Posłowie PO upierają się, że te nazwiska są nie do przyjęcia, bo oboje w 2007 r., jako członkowie rządu, brali udział w pracach nad ustawą o grach i zakładach wzajemnych.

PiS odpowiada, że udział Kempy i Wassermanna w pracach był marginalny.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':