http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gen. Kiszczak ma zarzuty za krycie winnych śmierci Przemyka

Bogdan Wróblewski
2009-12-17, ostatnia aktualizacja 2009-12-17 18:03

Przekroczenie uprawnień i utrudnianie śledztwa mającego wyjaśnić okoliczności pobicia w komisariacie MO i śmierci Grzegorza Przemyka w maju 1983 r. zarzucił w czwartek prokurator IPN gen. Czesławowi Kiszczakowi, byłemu szefowi MSW.

Czesław Kiszczak
Fot. Gazeta.pl
Czesław Kiszczak
Według IPN, Kiszczak "inicjował czynności, wydawał polecenia oraz akceptował realizowane czynności, w celu spowodowania uniknięcia przez funkcjonariuszy MO odpowiedzialności karnej za popełnienie tego przestępstwa." Generał, ówczesny minister spraw wewnętrznych, jest 21 i najwyższym dotychczas funkcjonariuszem resortu MSW podejrzanym w toczącym się od 12 lat (od 9 lat w IPN) śledztwie w sprawie "bezprawnych działań resortu MSW na szkodę wymiaru sprawiedliwości w związku ze śledztwem dotyczącym śmierci Grzegorza Przemyka".

Gen. Kiszczak (84 lata) nie przyznał się i odmówił składania wyjaśnień - informuje IPN.

- Poprosiłem tylko o uzasadnienie zarzutów, wtedy się do nich odniosę - prostuje generał w rozmowie z "Gazetą". I dodaje, że nie chce komentować kolejnych już zarzutów stawianych przez IPN. Oskarżony jest m.in. o udział w związku zbrojnym jako współautor stanu wojennego.

Śmierć Przemyka

12 maja 1983 r. 19-letni maturzysta Grzegorz Przemyk świętował z kolegami egzaminy maturalne na Pl. Zamkowym w Warszawie. Został zatrzymany przez patrol MO. Zabrano go do komisariatu przy ul. Jezuickiej na Starym Mieście, gdzie został skatowany. Po dwóch dniach zmarł. Śmierć syna opozycyjnej poetki Barbary Sadowskiej to jedna z najgłośniejszych zbrodni komunistycznego aparatu władzy. Do dziś nie wyjaśniona.

Powód: peerelowskie władze zrobiły wszystko, by chronić przed odpowiedzialnością milicjantów. Nad sprawą czuwał wówczas zespół kierowany przez Mirosława Milewskiego w Biurze Politycznym KC PZPR.

W MSW powołano grupę śledczych, których zadaniem była ich ochrona funkcjonariuszy przed oskarżeniem. Wina zrzucona została na załogę karetki pogotowia. Gdy sanitariusze zostali skazani w 1984 r., ówczesny szef MSW gen. Czesław Kiszczak 13 funkcjonariuszy MO nagrodził za "wysiłek, pełne zaangażowanie, inicjatywę i osiągnięte efekty".

W 1991 r. peerelowskie wyroki na sanitariuszy uchylono, śledztwo wznowiono. Ale do dziś odpowiedzialność poniósł jedynie dyżurny komisariatu, który zagrzewał zomowców: "bijcie tak, żeby nie było śladów" (z wyroku dwóch lat nie odsiedział ani dnia). Z tych co bili (najpewniej trzej) oskarżony został tylko Ireneusz K. W poniedziałek Sąd Apelacyjny umorzył jego sprawę z powodu przedawnienia.

Zarzuty IPN wobec Kiszczaka

Zarzuty w śledztwie IPN dotyczą dwóch wątków: tworzenia fałszywych dowodów oraz znęcania się psychicznego i fizycznego na sanitariuszami Michałem W. i Jackiem S. w celu nakłonienia ich do przyznania się do pobicia Przemyka. Najwyższy szarżą podejrzanym w tym wątku jest płk Kazimierz O., w latach 1983-84 dyrektor biura dochodzeniowo-śledczego KG MO.

Drugi wątek dotyczy bezprawnej inwigilacji świadka Cezarego F., przyjaciela Przemyka, i jego najbliższej rodziny, stosowania "kombinacji operacyjnych" przeciwko niemu, wykorzystywania zdarzeń z życia prywatnego i intymnego w celu spowodowania zmiany zeznań, bo w śledztwie obciążył on funkcjonariuszy MO.

Czyny wszystkich podejrzanych IPN uznaje za tzw. zbrodnię komunistyczną. Przedawniają się w 2020 r.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':