http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Barcelona nie chce corridy

Maciej Stasiński
2009-12-17, ostatnia aktualizacja 2009-12-17 11:27

Bożyszcze tłumów José Tomás
i jeden z wielu pokonanych
przezeń przeciwników
we wrześniu br.
na Plaza Monumental
de Barcelona
Bożyszcze tłumów José Tomás i jeden z wielu pokonanych przezeń przeciwników we wrześniu br. na Plaza Monumental de Barcelona
Fot. MANU FERNANDEZ AP

Parlament w Barcelonie rozstrzygnie jutro, czy tradycyjne hiszpańskie walki byków będą całkowicie zakazane w Katalonii

SERWISY
Ekolodzy i obrońcy praw zwierząt przez trzy lata zebrali w Katalonii ponad 127 tysięcy podpisów pod projektem całkowitego zakazu walki byków. Uznają ją za bestialstwo i torturę zwierząt. Znaleźli sojuszników wśród lokalnych nacjonalistów, którzy domagają się większej niezależności Katalonii od Madrytu, a niektórzy nawet niepodległości.

W przypływie uczuć narodowych i antyhiszpańskich pięć lat temu rada miejska Barcelony ogłosiła miasto "wolnym od corridy", choć jej ówczesny burmistrz przestrzegał przed "potępianiem tych, którzy mówią innym od naszego językiem". Postanowienie zostało jednak na papierze wobec siły sprzeciwu i tradycji. Plaza Monumental de Barcelona jest wciąż jedną z trzech najważniejszych aren w kraju. Swoje największe triumfy odnosi tu w tych latach największy obecnie torero Hiszpanii José Tomás.

Z innych miast katalońskich jednak oraz z telewizji corrida stopniowo znikała i odbywa się już tylko w Barcelonie. Obecny burmistrz Jordi Hereu, choć nie lubi corridy, jest przeciwny jej zakazowi.

Większość Hiszpanów broni corridy - jest dla nich częścią dziedzictwa narodowego i znakiem kulturalnej tożsamości. Dowodzą, że wyrasta ona z pradawnego rytuału walki człowieka z przyrodą, jest liturgią poskramiania śmierci przez wolę życia i pragnienie wieczności, wywodzi się z antycznej walki Tezeusza z Minotaurem. Bronią jej jako rytuału walki, w której cierpienie dziko chowanego zwierzęcia jest nieporównywalne z cierpieniem zwierząt rzeźnych i hodowlanych. Mówią, że to także niepowtarzalna sztuka, dramat i choreografia zarazem, w którym stawką jest życie i śmierć zarówno zwierzęcia, jak i człowieka. Uważają, że jest częścią dziedzictwa kultury śródziemnomorskiej na równi z grecką tragedią, włoską operą i Wielkim Tygodniem.

Znawcy dowodzą także, że corrida jest wspólna całej kulturze iberyjskiej, w tym narodowej tradycji katalońskiej od XV wieku.

W piątek w Barcelonie zakaz corridy poprze w parlamencie większość rządzącej koalicji złożonej z posłów socjalistycznych, postkomunistycznych oraz lewicowych nacjonalistów katalońskich. Sprzeciwi mu się prawica oraz zapewne mniejszość umiarkowanych nacjonalistów konserwatywnych, którzy rządzili autonomiczną Katalonią przez ćwierć wieku (1980-2005). Wydaje się, że zwolennicy zakazu mają niewielką przewagę, ale nic nie jest jeszcze przesądzone.

W obronie corridy uprawianej także na południu Francji oraz w Ameryce Łacińskiej list do katalońskiego parlamentu wystosowało 133 francuskich radnych, posłów i senatorów. Zapowiedzieli, że poproszą UNESCO o wciągnięcie jej na listę "niematerialnego dziedzictwa kulturalnego". Zaś we wtorek w madryckiej siedzibie konserwatywnej gazety "ABC" odbyła się uroczysta kolacja, na której w obronie corridy zgromadziły się niemal wszystkie najważniejsze współczesne postaci tauromachii - hodowcy byków, toreros, krytycy, pisarze i wielbiciele. Jutro w trakcie debaty w parlamencie wstrzymają oddech.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 49 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':