http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Lou, Krystyna i filmy, czyli procesu Sawickiej cd.

wrób
2009-12-17, ostatnia aktualizacja 2009-12-16 20:54

Tuż po Nowym Roku warszawski sąd zacznie odtwarzać taśmy, na których CBA zarejestrowała operację "Słonecznik" - kontrolowanego wręczenia łapówek w 2007 r. posłance PO Beacie Sawickiej i burmistrzowi Helu Mirosławowi Wądołowskiemu.

Sawicka twierdzi, że nie chciała przyjąć łapówki
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Sawicka twierdzi, że nie chciała przyjąć łapówki
Sawicka oskarżona jest o przyjęcie 100 tys. zł łapówki tuż przed ostatnimi wyborami za ustawienie przetargu na sprzedaż atrakcyjnej działki na Helu. Wądołowskiemu agent CBA udający przedsiębiorcę z fikcyjnej, rzekomo amerykańskiej firmy Avantis dał 1 października 2007 r. ukryte w aktówce 150 tys. zł. Oboje oskarżeni nie przeczą, że dostali pieniądze, ale nie przyznają się do łapownictwa. Ich proces wchodzi w decydującą fazę.

Na ostatnich rozprawach przesłuchiwani byli funkcjonariusze, którzy zatrzymywali Sawicką. Najpierw 1 października 2007 r. w hotelu Novotel-Marina w Gdańsku (wtedy chronił ją poselski immunitet) i po raz drugi 5 listopada w Poznaniu (tuż przed postawieniem zarzutów). Zeznawali też ci, którzy w Gdyni zgarnęli burmistrza, gdy wyszedł ze spotkania z przedstawicielem Avantis z restauracji z aktówką ze 150 tys. zł. - Twierdził, że nie wiedział o pieniądzach w środku - zeznawał agent Jarosław B.

Tomasz M., były funkcjonariusz policji, potem w CBA, dziś emeryt, kierował zatrzymaniem Sawickiej. - Chciała ukryć, że ma przy sobie torbę z pieniędzmi - opowiadał o zatrzymaniu w hotelowym korytarzu.

Za jedną z dwóch kamer CBA, które to kręciły - ujawnił Tomasz M. - stał wówczas były już rzecznik tej służby Temistokles Brodowski. Co zarejestrował - przekonamy się, gdy sąd odtworzy nagrania. Sędziowie zapowiedzieli, że zaczną tuż po Nowym Roku.

Nieznany dotąd szczegół o "działaniach medialnych CBA" z czasów Mariusza Kamińskiego dorzucił kolejny świadek - Marek Biernacki (PO).

Sawicka wplątała go, prosząc o kontakt do burmistrza Helu. Dostała komórkę. Potem Biernacki nie interesował się tą sprawą. Ale Sawicka chciała mu podziękować. Podający się za przedsiębiorcę agent CBA - słynny Tomek - przygotował nawet dla Biernackiego "Glenmorangie Single Highland Scotch Whisky" (butelkę wartą 2,3 tys. zł). Biernacki żadnego "podziękowania" nie chciał. I dziś zarzut przyjęcia whisky ma Sawicka.

W dniu zatrzymania posłanka od rana wydzwaniała do Biernackiego. Nie odebrał. Nie wiedziała, co wiedzą wszyscy, którzy go znają, że nie odbiera telefonów z nieznanych numerów. Dzień później do Biernackiego zadzwonił dziennikarz (nie ujawnił który). - Pytał o Tomasza Piotrowskiego i firmę Avantis - mówił poseł. To wówczas były ściśle tajne dane - przybrane nazwisko agenta CBA i nazwa firmy "przykrywkowej" stworzonej na potrzeby operacji. Sędziowie wiedzą dziennikarza byli zdziwieni.

Być może uda im się zajrzeć jeszcze głębiej za kulisy CBA. Przed nimi przesłuchanie dwóch agentów podających się za biznesmenów - Tomka oraz mężczyzny używającego nazwiska Marek Przecławski. A obrońcy Wądołowskiego chcą doprowadzić do przesłuchania także Lou Defranco i Krystyny. Lou podawał się na spotkaniu z burmistrzem Helu za prezesa Avantisu (i być może był Amerykaninem). Krystyna to agentka występująca w roli tłumacza. Prokuratura ich relacji nie była ciekawa i nie zostali przesłuchani.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':