http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Koniec odwilży politycznej na Białorusi

Andrzej Poczobut, Grodno
2009-12-17, ostatnia aktualizacja 2009-12-16 17:58

Białoruski dyktator Aleksander Łukaszenka domaga się od mediów wzmocnienia propagandy i przykręca śrubę opozycji

Aleksander Łukaszenka
Fot. SERGEI GRITS ASSOCIATED PRESS
Aleksander Łukaszenka
SERWISY
- W naszej telewizji nie ma co oglądać, tylko muzyczne klipy lecą. Redaktorzy zapomnieli, że są powołani do pracy ideologicznej - mówił Łukaszenka na wtorkowej naradzie z najwyższymi urzędnikami państwowymi.

Ostatnio w ramach odwilży, która miała polepszyć stosunki Białorusi z Unią Europejską, media powstrzymywały się od oczerniania opozycji i nachalnej propagandy. Słowa Łukaszenki świadczą, że zapewne nie na długo. Ministrem informacji został niedawno mianowany Oleg Praleskouski, były oficer KGB uważany za zwolennika bezkompromisowej propagandy w mediach, wzmocnienia kontroli nad internetem oraz dobicia niezależnej prasy.

Prezydenckie życzenie nasilenia propagandy zbiegło się w czasie z przykręceniem śruby wobec opozycji. W ostatnich tygodniach nieznani sprawcy dokonali kilku porwań aktywistów młodzieżowej opozycji. Wywożono ich do lasu i grożono zabójstwami, po czym porzucano na odludziu, wiele kilometrów od domów. Po raz pierwszy od roku skreślono kogoś ze studiów za działalność opozycyjną. Taćciana Szapućka, sekretarz prasowy opozycyjnej młodzieżówki "Młody Front" została wyrzucona z Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego, ponieważ bez pozwolenia administracji pojechała do Brukseli na forum poświęcone Partnerstwu Wschodniemu, unijnemu programowi pomocy m.in. Białorusi.

Do niezależnych mediów wyciekł projekt rozporządzenia Łukaszenki wprowadzającego kontrolę internetu i możliwość prewencyjnego ograniczenia dostępu do sieci, jeżeli służby uznają, że jej użytkownik może ją wykorzystać do popełnienia przestępstwa. A ministerstwo sprawiedliwości kolejny raz odmówiło rejestracji opozycyjnej partii Białoruska Chrześcijańska Demokracja. Na jej działaczy wywierano presję - jedna osoba została wyrzucona z pracy, i w efekcie kilkanaście innych zrezygnowało z działalności opozycyjnej.

- Wygląda na to, że odwilż na Białorusi właśnie się skończyła - mówi politolog Walery Karbalewicz. Innego zdania jest Aleksander Milinkiewicz, lider opozycyjnego ruchu O Wolność i jeden ze zwolenników dialogu z reżimem. - Dialog z Zachodem, który prowadzi Łukaszenka, jest jak przeciąganie liny - powiedział "Gazecie". Jego zdaniem białoruskie władze testują, na jaki kompromis zgodzi się Unia.

Jednak wszyscy eksperci i politycy są zgodni w jednym - na reżim wpływa zbliżający się termin wyborów lokalnych, które mają się odbyć za kilka miesięcy i zaplanowanych na początek 2011 r. wyborów prezydenckich. - Kiedy idzie o zachowanie władzy, na dalszy plan schodzą wszelkie gry z Zachodem. Dlatego następny rok będzie rokiem powrotu "politycznych mrozów" - prognozuje Karbalewicz.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':