http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A

Balcerowicz 2009: Mam nowy plan

Aleksandra Klich
2009-12-16, ostatnia aktualizacja 2009-12-17 12:37

Koledzy mówią o Leszku Balcerowiczu: uparty, ambitny. Miał zaledwie 31 lat, gdy w 1978 r. skrzyknął kilku kolegów ekonomistów i - z ciekawości, traktując to jako hobby - stworzyli projekt przebudowy socjalistycznej gospodarki. Po latach powie: - Nikt z nas nie przypuszczał, że kiedyś się przyda
Koledzy mówią o Leszku Balcerowiczu: uparty, ambitny. Miał zaledwie 31 lat, gdy w 1978 r. skrzyknął kilku kolegów ekonomistów i - z ciekawości, traktując to jako hobby - stworzyli projekt przebudowy socjalistycznej gospodarki. Po latach powie: - Nikt z nas nie przypuszczał, że kiedyś się przyda

Przyspieszmy prywatyzację, zlikwidujmy przywileje emerytalne, nie próbujmy na siłę tworzyć miejsc pracy w Polsce B - apeluje w "Gazecie" Leszek Balcerowicz, autor reform, które 20 lat temu zmieniły Polskę.


Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Nie twórzmy na siłę miejsc pracy w Polsce B, zlikwidujmy przywileje emerytalne, przyspieszmyprywatyzację - apeluje Balcerowicz. Co sądzisz o tym planie? listydogazety@gazeta.pl



Były wicepremier, minister finansów i prezes NBP udzielił "Gazecie" wywiadu w 20. rocznicę słynnego sejmowego exposé, podczas którego przedstawił pakiet ustaw wprowadzających kapitalizm. Pełny tekst opublikujemy w "Gazecie", która trafi do kiosków w czwartek.

Wyrwać prywatyzację z polityki

- Dziś reformy nie wymagają masowych poświęceń - ocenia Balcerowicz. - Bo to żadne wielkie poświęcenie wprowadzić system: im dłużej pracujesz, tym masz większą emeryturę. A czy jest nim wyrwanie przedsiębiorstw z orbity polityki i sprywatyzowanie?

Jego zdaniem firmy upadają, jeśli pozostają w rękach państwa. I podaje przykłady: Pewex, stocznie, Cegielski. - Kopalnie też upadną, jak się ich nie sprywatyzuje - grozi. I krytykuje rząd Tuska: - Słabe wyniki prywatyzacji to największe zaniechanie tego rządu.

Nie zostawia suchej nitki na politycznych demagogach: - Rzucają nośne hasła, że to się sprzeda za tanio, tamto to nasze srebra rodowe, albo coś jest "strategiczne". Co to w ogóle znaczy? Dlaczego miedź czy węgiel mają być "strategiczne"? Dlaczego skarb państwa ma mieć większość w Orlenie, Lotosie czy KGHM? To nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia! To są etatystyczne przesądy rodem z Ameryki Łacińskiej. Albo też tu chodzi o polityczne interesy - o poparcie związków zawodowych, o możliwość obsadzania stanowisk swoimi kolegami i stronnikami.

Co robić, jeśli związkowcy protestują? - W Polsce panuje mit, że wszystko wymaga zbiorowych porozumień. Jeśli pakt da się zawrzeć szybko i na warunkach dobrych dla rozwoju kraju, to nie mam nic przeciwko. Ale z niektórymi ludźmi czy grupami interesów nie da się porozumieć - przekonuje Balcerowicz.

Państwo nie może mieć monopolu na współczucie

Apeluje do Polaków, by patrzyli na ręce politykom: - Dobra demokracja to taka, w której ludzie nie dają się otumaniać demagogom, bo wiedzą, co kryje się za obietnicami. Zwiększamy zasiłki? A o ile wzrośnie dług państwa, albo podatki?

Państwo to dla Balcerowicza dobre prawo, sprawna policja i sądy, ale nie system socjalny, który zwiększa wydatki budżetowe na zasiłki, a w konsekwencji wymusi podwyższenie podatków: - Państwo nie może mieć monopolu na współczucie. Ci, którzy do tego dążą pod hasłami państwa socjalnego czy opiekuńczego, chcą zdjąć z ludzi obowiązek moralny, by samemu pomagać innym. A gdzie jest rodzina, bliscy, społeczeństwo obywatelskie? Ekspansja państwa socjalnego wypiera prawdziwą solidarność.

A co z likwidacją nierówności społecznych? - Trzeba dążyć do tego, by ludzie o podobnych cechach charakteru i umysłu mieli podobne szanse na realizację planów życiowych. Bo przecież nie chodzi o to, by człowiek źle wykształcony i leniwy miał takie same zarobki jak wykształcony i pracowity.

Balcerowicz nie wierzy w sens kosztownych programów, które próbują zniwelować głębokie różnice między Polską A i B: - Nie ma sensu dążyć do tego, by na siłę w każdym miejscu w kraju tworzyć miejsca pracy, bo nie wszędzie dadzą się one produktywnie stworzyć i utrzymać. Lepiej umożliwiać ludziom przeprowadzkę tam, gdzie jest praca.

Ponadto pytamy Balcerowicza:

- Czy terapia szokowa w 1989 roku była jedyną możliwą?

- Czego się najbardziej bał, gdy zaczynał reformę Polski?

- Jaki największy błąd popełnił on i rząd Mazowieckiego?

- Czy nie można było reformować kraju nieco wolniej, by ograniczyć wzrost bezrobocia i ochronić najbiedniejszych?

Cały pasjonujący wywiad z Leszkiem Balcerowiczem w czwartkowej "Gazecie Wyborczej"



Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4

196 głosów

Podręczniki drogie, droższe...

Będzie VAT na książki, podrożeją też podręczniki - ostrzegają wydawcy. A kolejne roczniki uczniów muszą kupować nowe