http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Honorowy obywatel Koszalina

Jerzy Połowniak
2009-12-16, ostatnia aktualizacja 2009-12-16 14:44

- Taki przypadek zdarza się raz na sto tysięcy - mówi prezydent Mirosław Mikietyński. - W Koszalinie tym jednym przypadkiem jestem ja

ZOBACZ TAKŻE
Koszalińscy radni przyznali tytuł honorowego obywatela urzędującemu prezydentowi miasta. Mikietyński stanął w jednym rzędzie z Janem Pawłem II, biskupem Ignacym Jeżem i polarnikiem Markiem Kamińskim. W 20-letniej historii III RP nic podobnego wcześniej się nie zdarzyło.

Z uzasadnienia wniosku o nadanie tytułu: "Mirosław Mikietyński pozostał w Koszalinie i poświęcił miastu swoją karierę zawodową i najbardziej twórcze lata życia"

Najpierw pomyślałem: "Miś". Łubu-dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu. Później dowiedziałem się, że Mikietyński jest nieuleczalnie chory.

Honorowym obywatelem został w ekspresowym tempie. W połowie października do biura rady miasta wpłynął wniosek. Po dwóch tygodniach gotowa była uchwała, którą przegłosowali radni. Przeciwko było tylko SLD. W listopadzie prezydent odebrał wyróżnienie.

Wnioskodawcą nadania tytułu Mikietyńskiemu był Bogdan Gutkowski. Dyrektor generalny firmy AOS stawiającej elektrownie wiatrowe, w wolnych chwilach - szef koszalińskiego Teatru Propozycji "Dialog".

- Niedawno dostałem medal za zasługi dla Koszalina -wyjaśnia. -Jak mi go dawali, pomyślałem, że przy jego dokonaniach moje są jak jamnik stojący przy Związkowcu [najwyższy budynek w mieście]. Wymyśliłem, że trzeba mu podziękować. A jak coś wymyślę, działam od razu.

- Co pan z tego będzie miał?

Obrusza się: - Tylko satysfakcję, że człowiek, który na to zasługuje, usłyszał "dziękuję".

Nie jest i nie będzie w żadnej partii. Nie ma relacji biznesowych z miastem. Pieniądze zarabia poza Koszalinem i za granicą. Mikietyńskiego zna przez swoją działalność w kulturze. Złośliwe komentarze (np. że to wazeliniarstwo) ignoruje.

Krystyna Kościńska, radna SLD: - Stworzyła sie bardzo niezręczna sytuacja. Ku naszemu zdziwieniu prezydent przyjął wyróżnienie.

Zdzisław Pacholski, artysta fotograf, 62 lata: "Przed ratuszem robiłem zbiorowe zdjęcie pracownikom urzędu. Miało być podziękowaniem dla prezydenta za wspólną pracę. Ale ja czułem się, jakby to było pożegnanie"

W gabinecie prezydenta Koszalina wita mnie 52-letni, szczupły mężczyzna. Inteligentna, młoda twarz, włosy lekko przyprószone siwizną.

Chcę siadać na krześle, ale on zaprasza do foteli z wysokim oparciem (ktoś mi później wyjaśnił, że w takim fotelu mniej się męczy).

- Co się zdarzyło, że akurat teraz radni pana docenili?

- Choroba postępuje i wszyscy to widzą - odpowiada Mikietyński. Mówi z pewnym trudem. Z wykształcenia jest lekarzem, chirurgiem dziecięcym, ostatnią operację przeprowadził 6 stycznia 2008 r. - Z zakłopotaniem przyjmuję te zaszczyty. Jestem zaprojektowany do innych celów: do wykonywania zadań, rozwiązywania problemów.

Podkreśla, że zamieszanie nie było inspirowane przez ratusz. - Na początku Gutkowski zadzwonił do mojej żony, by wysondować, co ja na to. Uznałem, że takiej prośbie się nie odmawia.

Dariusz Lebiedowicz, 43 lata, mieszkaniec Koszalina: "Czy Mikietyński zasłużył na tytuł? To miasto jest inne niż siedem lat temu. Ale myślę, że gdyby nie choroba, nikt by o tym nie pomyślał"

Objawy pojawiły się pod koniec 2007 r. Pacjent sam postawił sobie diagnozę.

- Specjaliści ją potem potwierdzili - wspomina żona Urszula. Też lekarka.

Prezydent mówi: - To rzadka choroba, zapadalność jest na poziomie jeden na sto tysięcy. W Koszalinie [miasto ma 107 tys. mieszkańców] tą jedną osobą jestem ja.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kto się wstydzi krzyża?

Pewnej nocy ktoś wywiercił dziury i przykręcił krzyże katolickie. A kolejnej ktoś ukradł krzyż prawosławny... Matka sołtysa wpada do izby i krzyczy: - LEPIEJ NIC IM NIE GADAĆ!

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego