Projekt zmiany ustawy o wychowywaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi zgłosili posłowie
PiS.
Zgodnie z nim producenci i importerzy alkoholu mieliby obowiązek umieszczania na butelkach ostrzeżeń przed skutkami picia podobnych do tych znanych z opakowań papierosów. Napisy miałyby zawierać szczególne ostrzeżenie dla kobiet w ciąży i karmiących piersią, a także osób niepełnoletnich i kierowców.
- To był drugi nasz projekt w tej sprawie. Pierwszy w kwietniu 2008 r. rząd PO zaakceptował. Było do niego wiele uwag, więc przedstawiłem nowy, przewidujący mniejsze napisy - mówi Tomasz Latos, jeden z wnioskodawców. Autorzy projektu chcieli także wprowadzić przepis, że piwo może być reklamowane od godz. 23, a nie od godz. 20 - jak jest teraz.
Ich projekt na wczorajszym posiedzeniu połączonych komisji kultury i zdrowia został jednak odrzucony już w pierwszym czytaniu.
Wniosek w tej sprawie zgłosił Jerzy Wenderlich z klubu Lewicy, a poparli go posłowie Platformy Obywatelskiej. - Wsłuchaliśmy się w głos Ministerstwa Zdrowia, które było przeciw - mówi Andrzej Halicki z klubu PO.
Obecny na posiedzeniu wiceminister zdrowia Adam Fronczak tłumaczył, że kwestię reklamowania alkoholu ureguluje rządowa nowelizacja ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, która została już przyjęta przez Komitet Stały Rady Ministrów, i nie ma potrzeby dublowania rozwiązań.
Ale to był tylko jeden z argumentów. - Przede wszystkim uważam, że twierdzenie, iż napisy kogoś przestraszą, jest absurdalne. Napisy nie odwiodą nikogo od picia, nawet ciężarnych czy karmiących matek, które teraz też nieraz palą - przekonuje Halicki.
To dlaczego na paczkach papierosów ostrzeżenia jednak są?
- O tym decydują przepisy międzynarodowe, choć w przypadku papierosów te ostrzeżenia też na pewno nie są skuteczne - odpowiada Halicki.
Wygląda na to, że stanowisko rządu też się zmieniło. Wczoraj Fronczak mówił: - Odpowiednie oznakowanie mogłoby się przyczynić do zmniejszenia spożycia alkoholu, ale powinno być to dodatkowo przeanalizowane, szczególnie w stosunku do kosztów, jakie by pochłonęła taka regulacja.
W dokumentach, jakie otrzymali przed wczorajszym posiedzeniem posłowie, można przeczytać list z września 2009 r. ówczesnego ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy do Kancelarii Sejmu. Minister tak relacjonuje stanowisko rządu: "Odnośnie do poselskiego projektu ustawy Rada Ministrów wyraziła negatywne stanowisko z uwagi na możliwy ujemny wpływ zaproponowanych rozwiązań na wzrost kosztów działalności producentów i importerów alkoholi oraz spadek dochodów budżetu państwa".
- Zgadzam się, te napisy mogą być nieskuteczne. Tylko jeśli tak jest, to dlaczego miałyby zaszkodzić producentom alkoholu i budżetowi państwa? To przecież sprzeczność - komentuje
Andrzej Sośnierz, wiceprzewodniczący komisji zdrowia (PiS).