Jeden z najważniejszych dzienników
USA w komentarzu redakcyjnym zauważa, że europejscy sojusznicy obiecali, iż wesprą USA, które już przerzucają do Afganistanu 30 tys. wojsk, posyłając 7 tys. żołnierzy. "Ale to za mało (...), zresztą prawie 2 tys. będzie pochodzić z krajów spoza NATO (
Australia, Korea Płd. i Szwecja) albo dopiero do Sojuszu inspirujących (
Gruzja, Ukraina, Czarnogóra i Macedonia)" - pisze "Times".
Dziennik chwali Polskę, Wlk. Brytanię i
Włochy, podkreślając, że połowa dodatkowych sił NATO będzie pochodzić z tych trzech państw. Narzeka jednak na brak jakichkolwiek obietnic wsparcia ze strony Niemiec i Francji.
Gazeta, podobnie jak w przemówieniu noblowskim
Barack Obama, dostrzega, że wysyłanie kolejnych tysięcy żołnierzy do Afganistanu jest w Europie niepopularne. Pisze jednak: "Sarkozy i Merkel wielokrotnie powtarzali, że ich kraje mają interes w [lepszej] przyszłości Afganistanu i przyszłości NATO. (...) Demokratyczni przywódcy nie mogą ignorować sceptycyzmu opinii publicznej, ale nie powinni przed nią kapitulować, kiedy mają rację. Merkel i Sarkozy powinni mówić wyborcom twardą prawdę, że Europa także zapłaci wysoką cenę, jeśli talibowie i Al-Kaida powrócą do władzy w Afganistanie i jeszcze bardziej zdestabilizują Pakistan".
"To nieuczciwe wobec Amerykanów, że żąda się od nich nadproporcjonalnych wysiłków we wspólnej w końcu walce" - krytykuje Europę "Times".