http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Trybunał według Zenona

Ewa Siedlecka
2009-12-15, ostatnia aktualizacja 2009-12-15 00:13

Grecki filozof Zenon wymyślał paradoksy. Jeden brzmi tak: skoro ziarno, padając na ziemię, nie wydaje dźwięku, to wór ziarna też go nie wyda. Według tego rozumowania skonstruowane są dwa ostatnie wyroki Trybunału Konstytucyjnego dotyczące prawa faworyzującego Kościół katolicki. Przed tygodniem Trybunał uznał za zgodne z konstytucją włączanie ocen z religii do średniej na szkolnym świadectwie. Teraz - finansowanie przez państwo trzech uczelni katolickich.

Ewa Siedlecka
fot. AG
Ewa Siedlecka
Trybunał stwierdził, że państwo ma obowiązek sprzyjać realizowaniu wolności wyznania oraz - jak mówi konstytucja - z poszanowaniem autonomii i wzajemnej niezależności państwa i wyznań "współdziałać dla dobra człowieka i dobra wspólnego". Oznacza to, że państwo nie może się do Kościoła wtrącać, ale powinno go wspierać. Teoretycznie wszystkie religie mają te same prawa. To, że w praktyce przynależą one jedynie Kościołowi katolickiemu, nie jest winą państwa ani tego Kościoła, lecz rzeczywistości: w Polsce najwięcej jest rzymskich katolików. A państwo nie musi sztucznie wyrównywać sytuacji wyznań.

Kościołom, które - jak prawosławny - bezskutecznie zabiegają o finansowanie swych uczelni, czy ateistom, którzy woleliby się uczyć etyki, ale nie mogą, bo takich lekcji brak, Trybunał odpowiada: nie sądzimy rzeczywistości, tylko prawo. Jeśli rzeczywistość jest sprzeczna z prawem - nie jest to sprawa dla Trybunału.

I tak ziarno do ziarna. Państwo już finansuje naukę religii katolickiej (konstytucja mówi tylko, że religia może być nauczana w szkołach, ale jedynie katolicy spełniają warunki z ustawy oświatowej: co najmniej siedmiu uczniów w szkole). Finansuje kształcenie duchownych katolickich, wspiera katolickie uczelnie, które przecież pobierają czesne. Sankcjonuje państwowym świadectwem naukę religii katolickiej. W klasach (urzędach, Sejmie) wiszą krzyże - poprzednio i to Trybunał uznał za zgodne z konstytucją, bo ustawa oświatowa mówi, że krzyż "może", ale nie musi wisieć. Jakby "musiał", to może byłby kłopot... A może nie.

Wór z ziarnem się wypełnił i zwalił na ziemię z hukiem. A Trybunał nic nie słyszy. Jak u Zenona.

I nie ma tu nic do rzeczy, że katolicyzm promuje wartości uniwersalne, katecheza to potrzebne każdemu wychowanie moralne, a krzyż to znak pokoju i miłości bliźniego.

Trybunał od lat orzekał na rzecz religii, oczywiście katolickiej. Ale przy tamtych wyrokach przynajmniej dwu sędziów zgłaszało zdanie odrębne. Teraz jedyną z 15 sędziów Trybunału, która odmawia rozumowania według Zenona, jest Ewa Łętowska.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że w sprawach Kościoła katolickiego pozostali sędziowie raczej dają świadectwo, niż sądzą.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 78 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    66 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':