Trybunał uznał, że nie narusza to zasad równouprawnienia wyznań, bezstronności państwa w sprawach światopoglądu i zakazu dyskryminacji. Przeciwnie: realizuje konstytucyjne prawo do nauki - poszerzając ofertę kształcenia, wolność wyznania - bo wspiera kształcenie w duchu wyznawanej religii i realizuje konstytucyjną zasadę przyjaznego współdziałania pomiędzy państwem a Kościołami i związkami wyznaniowymi dla dobra człowieka i dobra wspólnego.
Tylko dla Kościoła katolickiego Tydzień po odrzuceniu skargi lewicy na wliczanie ocen z religii do średniej Trybunał odrzucił trzy skargi posłów lewicy. Chodzi o ustawy o finansowaniu z budżetu: Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu, Wyższej Szkoły Filozoficzno-Pedagogicznej "Ignatianum" w Krakowie i Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie. Trybunał orzekał wczoraj w składzie pięciu sędziów. Sprawozdawcą (sędzia, który przygotowuje projekt wyroku) był Janusz Niemcewicz. Tak jak tydzień temu zdanie odrębne złożyła tylko sędzia Ewa Łętowska.
Poseł
Ryszard Kalisz (
SLD) w imieniu wnioskodawców argumentował, że finansując te uczelnie, państwo wykracza poza konkordat, bo ten przewiduje tylko finansowanie Papieskiej Akademii Teologicznej i lubelskiego KUL.
Zwracał uwagę, że uczelnie związków wyznaniowych są takimi samymi szkołami niepublicznymi jak prowadzone przez podmioty prywatne czy fundacje - te zaś nie dostają pieniędzy od państwa. To narusza więc zasadę równego traktowania. A także równouprawnienia Kościołów i związków wyznaniowych, bo tylko
Kościół katolicki dostaje dofinansowanie.
Taka sytuacja narusza też zasadę bezstronności państwa w sprawach przekonań religijnych i światopoglądowych, ponieważ wspiera jeden - katolicki - światopogląd, wskazując, że jest on szczególnie państwu bliski. Naruszona jest też zasada wzajemnej niezależności Kościołów i państwa, ponieważ tworzy sytuację, w której jedno wyznanie ma prawo żądać świadczeń z budżetu państwa.
Równość i struktura wyznaniowa Ustaw w imieniu Sejmu bronił Wojciech Szarama (
PiS), argumentując m.in., że każdy z Kościołów i związków wyznaniowych może zabiegać o podobną ustawę, zasada równouprawnienia i niedyskryminowania nie jest więc naruszona.
Sędzia Łętowska pytała, dlaczego w takim razie Kościół prawosławny w zeszłej kadencji Sejmu bezskutecznie zabiegał o taką ustawę o finansowaniu Prawosławnego Seminarium Duchownego w Warszawie. I dlaczego wtedy rząd twierdził, że finansowanie kształcenia duchownych jakiegoś wyznania jest sprzeczne z konstytucją, gdy tymczasem na uczelniach katolickich, które finansuje, kształci się duchownych, a jeśli chce tam studiować świecki, musi dostarczyć zaświadczenie od proboszcza.
Szarama stwierdził, że takie zaświadczenie łatwo dostać. I że obecny rząd już nie uważa, że płacenie przez państwo na kształcenie duchownych jest sprzeczne z konstytucją. A ustawa o finansowaniu Prawosławnego Seminarium przeszła już pierwsze czytanie.
Przedstawicielka prokuratora generalnego Grażyna Długołęcka mówiła zaś, że równouprawnienie nie znaczy równość. To, że tej równości nie ma stanowi już sama konstytucja, rezerwując jedynie dla Kościoła katolickiego umowę w formie konkordatu. - Można uznać, zechciano zaznaczyć faktyczna strukturę wyznaniową w Polsce. Na gruncie konstytucji dopuszczalne jest różnicowanie sytuacji związków wyznaniowych, jeśli jest to uzasadnione sytuacją faktyczną - mówiła.
Trybunał podzielił te poglądy. Uznał, że inne wyznania też mogą zabiegać o podobne ustawy. I że państwo może finansować nauczanie teologii, tak jak finansuje naukę filozofii na uczelniach publicznych. To realizacja zasady przyjaznego współdziałania. A nie da się rozgraniczyć w kształceniu duchownych tego, co jest ich przygotowaniem do posługi od tego, co jest nabywaniem wiedzy.
Uzasadniając wyrok sędzia Niemcewicz zaznaczył, że dobrze byłoby, gdyby państwo przygotowało ustawę o finansowaniu uczelni wyznaniowych, "by nie narażać się na zarzut praktyk dyskryminacyjnych".
Sędzia Łętowska uznała, że ustawy o finansowaniu katolickich uczelni przy braku ustawy o finansowaniu uczelni innych wyznań naruszają zasadę równouprawnienia wyznań, bezstronności państwa i niedyskryminacji. I że nie można uznać za działanie dla dobra wspólnego i za poszanowanie równego traktowania płacenie na uczelnie, które dostępne są tylko dla wyznawców jednego wyznania (obowiązek zaświadczenia od proboszcza).