Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
Popularność Włodzimierza Cimoszewicza zaciemnia obraz sondaży prezydenckich - były premier zajmuje w nich drugie-trzecie miejsce i zabiera poparcie innym kandydatom na lewo od PO. I to mimo deklaracji, że kandydować nie zamierza.
Popularność Włodzimierza Cimoszewicza zaciemnia obraz sondaży prezydenckich - były premier zajmuje w nich drugie-trzecie miejsce i zabiera poparcie innym kandydatom na lewo od PO. I to mimo deklaracji, że kandydować nie zamierza.
A gdyby go z sondaży wykreślić? "Gazeta" poznała zamówione przez jedną z partii badanie. TNS OBOP sprawdził, jak na tle Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego wypadają politycy lewicy i centrolewicy.
Żaden nie zagraża ani Tuskowi, ani Kaczyńskiemu. Najmocniejszy jest Andrzej Olechowski, jeden z założycieli PO, który parę miesięcy z niej odszedł i został szefem rady programowej Stronnictwa Demokratycznego. Do końca jesieni - 22 grudnia - obiecuje deklarację, czy wystartuje.
- To krzepiące wiadomości. Czekamy na decyzję Andrzeja - mówi "Gazecie" szef SD Paweł Piskorski.
Minimalnie gorzej niż Olechowski wypada były marszałek Sejmu, poseł
SdPl Marek Borowski, który kandydować nie zamierza.
Dalej trójka polityków
SLD: Wojciech Olejniczak i
Ryszard Kalisz oraz już niemal oficjalny kandydat Sojuszu, wicemarszałek Sejmu
Jerzy Szmajdziński. Partia ma go nominować 19 grudnia na konwencji programowej.
Gorsze wyniki osiągnęli Dariusz Rosati, Tomasz Nałęcz (kandydat SdPl i PD) oraz szef SLD Grzegorz Napieralski, który z Tuskiem przegrywa nawet wśród wyborców własnej partii.
O wyniki Szmajdzińskiego i Olechowskiego pytamy rzecznika Sojuszu Tomasza Kalitę.
- Wyborcy lewicy oczekują od kandydata wartości lewicowych, a Olechowski jest ultraliberalny i konserwatywny. SLD wybierze własnego kandydata i od stycznia będzie go intensywnie promować - odpowiada Kalita.
Część polityków - z SD, SdPl i PD - uważa, że kampania prezydencka skończy się porażką SLD, co ich zdaniem pozwoli zbudować nową koalicję partii, na wzór włoskiego Drzewa Oliwnego. Taka koalicja miałaby powalczyć o blisko 20 proc. poparcia w wyborach do Sejmu w 2011 r.
- Zmieściliby się tam Olechowski, Borowski, Cimoszewicz, Kalisz, Olejniczak i wielu innych - uważa nasz rozmówca.
Poparcie dla nowej, centrolewicowej formacji zadeklarował Cimoszewicz, a jednym z twórców pomysłu jest
Aleksander Kwaśniewski, który rozmawiał ostatnio z Piskorskim i Olechowskim. Potem, w rozmowie z tvp.info przewidywał, że w trakcie kampanii może dojść do porozumienia Szmajdziński - Olechowski - Nałęcz i połączenia sił centrolewicy. A w perspektywie - powstanie "nowa jakość na scenie partyjnej".
- Mamy problem z Kwaśniewskim. Występuje w roli komentatora, a wszyscy traktują go jak polityka - ocenia polityk SLD. I dodaje: - Po Warszawie chodzi paru panów i przy kawie układają oderwane od rzeczywistości scenariusze. Są popularni w mediach, ale nie w partii. SLD nie zaakceptuje powrotu do koalicji na wzór Lewicy i Demokratów.
Piskorski: - Czy SLD będzie długo wspierał kogoś, kto nie ma szans? Wiosną, na podstawie sondaży, lewica i centrolewica powinny wyłonić wspólnego kandydata. Inaczej może się skończyć wejściem Lecha Kaczyńskiego do II tury.
- Z sondażu płynie parę wniosków - komentuje Borowski. - Lewica to coś więcej niż SLD, co rozumieją tacy politycy jak Wojciech Olejniczak, ale już nie obecne kierownictwo Sojuszu. Po drugie, politycy nielubiani przez liderów SLD - jak Olejniczak, Kalisz i Olechowski - są popularni wśród wyborców tej partii. Po trzecie, lewica musi mieć kandydata, który ma szerszy autorytet niż tylko na lewicy. Kogoś, kto będzie buszował na cudzym polu. A na to największe szanse ma Olechowski, który potrafi przyciągnąć nawet część prawicowych wyborców.