- Musimy przygotować Francję na wyzwania jutra - mówił wczoraj prezydent, ogłaszając szczegóły programu. Priorytetem są uniwersytety i ośrodki badawcze, które nie liczą się w światowych rankingach. Prezydent chce, by kosztem 11 mld euro powstało nawet dziesięć światowej klasy ośrodków akademickich, największy w Saclay na przedmieściach Paryża. Swoją siedzibę mają tam mieć rozmaite instytuty rozsiane po paryskiej metropolii.
- Cel jest prosty. Chcemy mieć najlepsze uczelnie na świecie - zapowiadał prezydent. Czołowi badacze mówią już o nadchodzącej złotej erze dla nauki.
Prasa jest znaczenie bardziej ostrożna, bo w budżecie nie ma pieniędzy na plany prezydenta. Trzeba je pożyczyć, a chodzi o, bagatela, 35 mld euro. Lwią część tej sumy Paryż chce pożyczyć, a resztę ściągnąć od banków, którym w apogeum kryzysu finansowego pożyczył pieniądze.
Jeszcze w listopadzie Sarkozy zamierzał pożyczyć 100 mld euro, ale otrzeźwili go doradcy, przestrzegając, że tak wielki kredyt może podkopać zaufanie instytucji finansowych do Francji.
8 mld euro ma iść na badania naukowe. Małe firmy z branży samochodowej, lotniczej czy zajmujące się astronautyką mają dostać od państwa kolejne 6,5 mld na zwiększenie konkurencyjności.
Za 4,5 mld euro rząd chce rozbudować szybki internet i przenieść na nośniki cyfrowe zbiory muzeów i archiwów filmowych.
Sarkozy chce też wielkich inwestycji w energetyce. Z jednej strony dofinansuje badania nad reaktorami jądrowymi nowej generacji, z drugiej - chce wesprzeć ekologiczną energetykę. W tej dziedzinie Francję wyprzedzili
Niemcy i Hiszpanie. W sumie pożyczone 35 mld ma się przełożyć na 60-mld inwestycje.
- Dobra wiadomość jest taka, że rząd wreszcie zauważył, że nasze uczelnie odstają od światowej czołówki - komentuje politolog prof. Remi Barré.
"Wielka pożyczka" nie podoba się ekonomistom, którzy obawiają się, czy
budżet wytrzyma tak wielkie inwestycje. Jeśli nie, trzeba będzie podnieść podatki. Projekt skrytykowała też OECD. -
Francja wpompowała już w swoją gospodarkę miliardy, by pobudzić koniunkturę. Powinna je odzyskać, a nie dokładać nowe - twierdza eksperci organizacji.