Niemieccy prokuratorzy są bezwzględni. - Pan Rokita został skazany na grzywnę w wysokości 3 tys. euro. Albo ją zapłaci, albo odsiedzi - mówi prokurator Ralph Reiter z Landshut.
To ciąg dalszy słynnej awantury, do której doszło w lutym tego roku na lotnisku w Monachium. Do stojącego na pasie startowym samolotu Lufthansy, który miał odlatywać do Krakowa podjechała policja. Po chwili wyprowadziła z maszyny byłego posła. Wcześniej Rokitę obezwładniono i skuto kajdankami. Jak się okazało b. poseł awanturował się na pokładzie, pchnął stewardessę, a potem nie posłuchał kapitana, który uznał, że Rokita zagraża bezpieczeństwu pasażerów i kazał mu opuścić samolot. Wówczas wezwano policjantów. - Ratujcie Niemcy mnie biją - krzyczał Rokita do innych pasażerów, gdy policjanci rzucili go na podłogę. Wykonane komórką nagranie stało się przebojem internetu.
Rokita i jego żona twierdzili z kolei, że stewardessa nie zgodziła się by położyli swoje na fotelach w biznes klasie (sami podróżowali klasa ekonomiczną) i bezceremonialnie wrzuciła je do zwykłych schowków bagażowych. Gdy zwrócili jej uwagę, zaczęła ich obrażać. Twierdza też, że byli znieważani przez policjantów, którzy m.in. mówili do nich per "archloch" (pol. dupek)
Rokita spędził kilka godzin na lotniskowym komisariacie policji. Zwolniono go, gdy poręczyła za niego polska konsul. Po powrocie do Polski twierdził, ze padł ofiarą niechęci niemieckiej policji do Polaków. Sąd w Landshut skazał go później za zakłócanie porządku na 3 tys. euro grzywny. Ale Rokita odmówił zapłaty.
- Wyrok został wydany, wiec nie możemy go ignorować - mówi Reiter. Dlatego postanowiono o wydaniu za Rokita nakazu aresztowania. Gdy wpadnie w ręce niemieckiej policji, np. podczas rutynowej kontroli drogowej na niemieckiej autostradzie, zostanie zatrzymany, a potem przekazany do Landshut. Ta, będzie miał do wyboru: albo zapłaci 3000 euro, albo odsiedzi 29 dni (z 30 dniowego wyroku odjęto jeden dzień, który spędził w areszcie po zatrzymaniu).
Problem w tym, że ten scenariusz ziści się dopiero wtedy, gdy Rokita wjedzie na niemieckie terytorium, bo tylko tam nakaz obowiązuje aresztowania. Były poseł popełnił wprawdzie przestępstwo, ale jest ono zbyt błahe, by Niemcy mogli wystawić za nim europejski nakaz aresztowania. Tylko on pozwalałby na aresztowanie go w Polsce i ekstradycję do Niemiec. Były poseł jeśli będzie więc unikał Niemiec, pozostanie bezkarny.
Prokuratura może jednak spróbować przekazać wykonanie wyroku polskiemu sądowi. Zgodę na to musiałby wydać landowy sąd apelacyjny w Monachium. Gdy tak się stało polski sąd mógłby wtedy nakazać komornikowi zająć majątek posła, by ściągnąć 3 tys. euro