http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Berlusconi zraniony w Mediolanie [WIDEO]. Fatalny początek kampanii wyborczej

IAR, PAP, red
2009-12-13, ostatnia aktualizacja 2009-12-14 01:23

Premier Silvio Berlusconi został ugodzony w twarz po wiecu na placu przed katedrą w Mediolanie. Krwawiącego szefa włoskiego rządu odwieziono natychmiast do szpitala.

Mediolan. Zdjęcie wykonane zaraz po ataku na Berlusconiego w 2009 roku
Fot. STRINGER/ITALY REUTERS
Mediolan. Zdjęcie wykonane zaraz po ataku na Berlusconiego w 2009 roku
Zakrwawiony premier Włoch Silvio Berlusconi
Fot. STRINGER/ITALY REUTERS
Zakrwawiony premier Włoch Silvio Berlusconi
Na zdjęciu stopklatka z materiału na żywo w TG3 - Silvio Berlusconi zaraz po tym, jak został uderzony po wiecu w Mediolanie
Fot. TG3
Na zdjęciu stopklatka z materiału na żywo w TG3 - Silvio Berlusconi zaraz po...
Premier zszedł z trybuny i skierował się do swych sympatyków, gdy ze stojącej w pobliżu grupki kontestatorów odłączył się 42-letni mężczyzna, który wspiąwszy się na barierkę, uderzył go w twarz najprawdopodobniej statuetką mediolańskiej katedry. Świadkowie mówią o krwi z wargi i nosa. Nie potwierdzono pogłosek o tym, by Berlusconi osunął się po ciosie na ziemię.

Premiera, po przewiezieniu do szpitala, poddano tomografii. Stwierdzono obrażenia twarzy, duży ubytek krwi i uszkodzenie dwóch przednich zębów. Berlusconi pozostanie przez najbliższą dobę na obserwacji. Słyszano, jak wrozmowie z lekarzami miał powiedzieć, że czuje się dobrze.

Napastnik to Massimo Tartaglia, ma 42 lata i jest niekarany. Ustalono natomiast, że cierpi na zaburzenia psychiczne i leczy się od 10 lat.

To nie pierwsza napaść na włoskiego premiera. W Sylwestra 2004 roku zaatakowany został przez młodego mężczyznę, który zamachnął się na niego stojakiem do aparatu fotograficznego na Piazza Navona w Rzymie. Po wymianie listów z rodzicami napastnika, Berlusconi puścił sprawę w niepamięć.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':