- Te wybory zmieniły świat gejów, lesbijek, bi- i transseksualistów - mówiła po wygranej 53-letnia Parker, która podczas gali zwycięstwa pojawiła się na scenie ze swą partnerką Kathy Hubbard i trójką ich adoptowanych dzieci.
Od 1977 r., gdy sławny dzięki niedawnego filmowi Harvey Milk jako pierwszy otwarcie deklarujący homoseksualizm polityk w
USA został członkiem rady miejskiej San Francisco, wiele miast w USA, na czele z Portland, wybierało na burmistrzów gejów i lesbijki. Jednak wygrana lesbijki w ogromnym, 2,3-mln Houston w bardzo konserwatywnym Teksasie nazywana była wczoraj przez media w USA przełomem.
Parker, choć jest działaczką praw lesbijek od ponad 20 lat, nie prowadziła kampanii jako kandydatka mniejszości seksualnych, a jako doświadczona urzędniczka, która przez pięć lat piastowała jedno z najwyższych stanowisk w Houston - kontrolera miejskiego (czyli szefa miejskiego
NIK-u) . Obiecywała wprowadzić więcej otwartości do struktur i przetargów miejskich, a przede wszystkim zrównoważyć
budżet, co dodało jej głosów umiarkowanych konserwatystów.
Choć w kampanii pomagały jej setki ochotników z organizacji gejów i lesbijek z całego kraju, jej orientacja seksualna nie była decydująca. Ruchy antygejowskie zmobilizowały się do kampanii ulotkowej przeciw Parker dopiero w ostatnich dwóch tygodniach kampanii, a ich działania potępił rywal Parker.
To jeden z powodów, dla których wielu komentatorów uważa, by do zwycięstwa Parker nie należy przywiązywac nadmiernej wagi - Houston, choć leży w konserwatywnym Teksasie, jest miastem lewicowym, nie wybrało republikanina na burmistrza od 28 lat. Po drugie frekwencja była bardzo mała i sięgnęła ledwie 16 proc.
Nie wiadomo, czy zwycięstwo Parker odwróci serię politycznych przegranych ruchów gejów i lesbijek z ostatniego roku. "Rok 2009 był dla gejów rokiem rozczarowań i prezydent Obama niewiele pomógł" - pisze Paul Varnell na blogu Independent Gay Forum. Aktywiści gejowscy krytykują prezydenta, że zbyt słabo popiera ich postulaty, w tym przede wszystkim możliwość służenia gejów i lesbijek w armii (jeden z działaczy gejowskich na serio proponował ostatnio, by w armii powołać specjalną brygadę gejowską i wysłać ją do Afganistanu).
Jednak największym powodem frustracji aktywistów gejowskich są przegrane w bitwach o legalizację małżeństw jednopłciowych. Rok temu zdelegalizowała je w referendum liberalna z reguły Kalifornia. Miesiąc temu geje przegrali taki sam plebiscyt w Maine - w Nowej Anglii, która jest bastionem lewicy.
Przez ostatni rok trzy stany - New Hampshire, Iowa i Vermont - zalegalizowały małżeństwa homoseksualne, ale stało się to nie w wyniku plebiscytów, a decyzji sądów lub parlamentów stanowych. Na razie wyborcy decydowali 31 razy w referendach o prawie homoseksualistów do zawierania małżeństw - i 31 razy to prawo odrzucili. Związki partnerskie gejów i lesbijek, o wiele mniej kontrowersyjne i czasem różniące się od małżeństw jedynie nazwą, są legalne w 10 kolejnych stanach. W najbliższych dniach zapewne zalegalizuje je rada miejska Waszyngtonu.
Wielu obserwatorów uważa, że po ponad 30 latach walki politycznej gejom dużo prościej jest dziś w USA wygrywać wybory, zwłaszcza jeśli są kompetentnymi politykami jak pani Parker, niż zrealizować główny dziś postulat ruchów gejowskich - legalizację małżeństw.
Powody, dla których wygrała Annise Parker, najprościej wytłumaczył internauta texpat10 w komentarzu na stronie gazety "Houston Chronicle": "Wszystko mi jedno, z kim ona śpi, ważne, by była dobrym burmistrzem".