http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Lecą głowy za wyciek pornografii

Marcin Pietraszewski, Katowice
2009-12-12, ostatnia aktualizacja 2009-12-11 20:15

Katowicka prokuratura przekazała dziennikarzom pornograficzne zdjęcia ze śledztwa w sprawie rozpowszechniania materiałów pedofilskich. Wczoraj stanowisko straciła jej szefowa oraz jeden z naczelników

Prokurator Emil Melka
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Prokurator Emil Melka
Zdjęcia rozebranych nastolatek opublikowano w najnowszym numerze komputerowego miesięcznika "Chip". Dziewczęta przybierają na nich pozy znane z pism pornograficznych, choć mają zasłonięte twarze oraz intymne części ciała. "Z zabezpieczonych przez policję zdjęć publikujemy jedynie te o mniej drastycznym charakterze" - pisze redakcja "Chipa".

Fotografie były dowodami w prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach śledztwie dotyczącym dystrybucji materiałów pedofilskich przez internet. Dziennikarze "Chipa" o ich udostępnienie zwrócili się w trybie dostępu do informacji publicznej, a prowadzący sprawę prokurator Emil Melka wyraził zgodę. Ostateczną decyzję o ich przekazaniu podjęła jednak Ewa Zuwała, szefowa katowickiej prokuratury. Nieoficjalnie wiadomo, że zdecydowała o tym opinia biegłego, z której wynikało, iż na zdjęciach są nastolatki powyżej 15. roku życia.

- Jestem głęboko poruszony tą decyzją. To był błąd - stwierdził wczoraj minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski i odwołał prokurator Zuwałę ze stanowiska. Wobec prokuratora Melki wszczęto postępowanie wyjaśniające oraz zdymisjonowano go z funkcji naczelnika wydziału do walki z przestępczością gospodarczą. - Ofiary przestępstw mają szczególne prawa, a do spraw, w których ofiarami są dzieci, trzeba podchodzić ze szczególną wrażliwością - wyjaśniał Kwiatkowski.

Melka nie chciał wczoraj rozmawiać o sprawie. - Nie będę komentował decyzji moich przełożonych - powiedział.

Dlaczego "Chip" poprosił prokuraturę o zdjęcia nagich dziewcząt? Dziennikarze chcieli pokazać, jak policja walczy z pedofilią w sieci. Zrobili materiał o międzynarodowym śledztwie dotyczącym internetowego handlu zdjęciami z pornografią dziecięcą. Zapoczątkowane w Hiszpanii, objęło prawie całą Europę. Jeden z wątków tej sprawy prowadził właśnie prokurator Melka.

Jakub Śpiewak, prezes fundacji Kidprotect.pl zajmującej się ochroną dzieci w internecie, jest poruszony decyzją prokuratorów. - Przecież pisma komputerowe czytają także dzieci poniżej 15. roku życia. Należy się zastanowić, czy prokuratura nie popełniła przestępstwa, bo pokazywanie takich materiałów małolatom jest karalne - mówi Śpiewak.

Redakcja "Chipa" na swojej stronie internetowej zamieściła oświadczenie, w którym zapewnia, że żadne z opublikowanych zdjęć nie zostało w trakcie śledztwa zakwalifikowane jako pedofilskie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':