Zdjęcia rozebranych nastolatek opublikowano w najnowszym numerze komputerowego miesięcznika "Chip". Dziewczęta przybierają na nich pozy znane z pism pornograficznych, choć mają zasłonięte twarze oraz intymne części ciała. "Z zabezpieczonych przez policję zdjęć publikujemy jedynie te o mniej drastycznym charakterze" - pisze redakcja "Chipa".
Fotografie były dowodami w prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach śledztwie dotyczącym dystrybucji materiałów pedofilskich przez internet. Dziennikarze "Chipa" o ich udostępnienie zwrócili się w trybie dostępu do informacji publicznej, a prowadzący sprawę prokurator Emil Melka wyraził zgodę. Ostateczną decyzję o ich przekazaniu podjęła jednak Ewa Zuwała, szefowa katowickiej prokuratury. Nieoficjalnie wiadomo, że zdecydowała o tym opinia biegłego, z której wynikało, iż na zdjęciach są nastolatki powyżej 15. roku życia.
- Jestem głęboko poruszony tą decyzją. To był błąd - stwierdził wczoraj minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski i odwołał prokurator Zuwałę ze stanowiska. Wobec prokuratora Melki wszczęto postępowanie wyjaśniające oraz zdymisjonowano go z funkcji naczelnika wydziału do walki z przestępczością gospodarczą. - Ofiary przestępstw mają szczególne prawa, a do spraw, w których ofiarami są dzieci, trzeba podchodzić ze szczególną wrażliwością - wyjaśniał Kwiatkowski.
Melka nie chciał wczoraj rozmawiać o sprawie. - Nie będę komentował decyzji moich przełożonych - powiedział.
Dlaczego "Chip" poprosił prokuraturę o zdjęcia nagich dziewcząt? Dziennikarze chcieli pokazać, jak
policja walczy z pedofilią w sieci. Zrobili materiał o międzynarodowym śledztwie dotyczącym internetowego handlu zdjęciami z pornografią dziecięcą. Zapoczątkowane w Hiszpanii, objęło prawie całą Europę. Jeden z wątków tej sprawy prowadził właśnie prokurator Melka.
Jakub Śpiewak, prezes fundacji Kidprotect.pl zajmującej się ochroną dzieci w internecie, jest poruszony decyzją prokuratorów. - Przecież pisma komputerowe czytają także dzieci poniżej 15. roku życia. Należy się zastanowić, czy prokuratura nie popełniła przestępstwa, bo pokazywanie takich materiałów małolatom jest karalne - mówi Śpiewak.
Redakcja "Chipa" na swojej stronie internetowej zamieściła oświadczenie, w którym zapewnia, że żadne z opublikowanych zdjęć nie zostało w trakcie śledztwa zakwalifikowane jako pedofilskie.