Jego monolog o Polsce na debacie o dwuleciu rządu (zaskakująco szerokie spektrum dyskutantów: europoseł
PiS Ryszard Czarnecki, poseł PiS Macierewicz i naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz) Platforma powinna zawiesić na swej stronie internetowej i kolportować wśród wszystkich wahających się wyborców.
Macierewicza uruchomił Sakiewicz kluczowym pytaniem: "Kto rządzi Polską?".
- Służby specjalne - odparł zagadnięty. A ściślej - "służby zreformowane na kształt
SB, pod auspicjami Tuska". Służbami trzęsie "zakorzeniony w strukturach oligarchicznych" szef
ABW Krzysztof Bondaryk.
Czy jest potężniejszy od Tuska? - Ci, którzy sądzili, jak Rokita i Płażyński, że PO miała być partią polityczną, a nie narzędziem służb specjalnych, już się wykruszyli - mówił Macierewicz. Więc chyba Bondaryk ważniejszy niż premier. Zwłaszcza jak sobie uświadomimy - za Macierewiczem - że Platformę zakładali "byli oficerowie SB".
A po co? - Świadoma polityka likwidacji niepodległego państwa polskiego. To zarzucam panu Tuskowi - mówił w środę Macierewicz.
Jego zdaniem PO ściąga na Polskę wszelkie plagi: dechrystianizuje, oligarchizuje, niszczy gospodarkę. Społeczeństwo jest inwigilowane, a opozycja - tłamszona procesami, które są substytutem cenzury.
I dalej (wciąż copyright Macierewicz): rząd PO zapowiedział, że zniszczy energetykę. Szantażowany przez Czesława Kiszczaka Tusk likwiduje
IPN - żeby ostatecznie zatriumfowała świadomość sowiecka lub postsowiecka.
W sprawach historycznych kłamano zresztą na okrągło przez ostatnie 20 lat - z przerwą na rządy Jana Olszewskiego i PiS. A to dlatego, że rok 1989 "to nie niepodległość, to transformacja w postkomunizm".
Wszystko to sprawiło, że "my jako naród jesteśmy w sytuacji dramatycznej". Macierewicz porównał Polskę do Gruzji, kraju zagrożonego terytorialnie.
Czy PiS ma na to jakąś radę? - Będziemy pokazywali zagrożenia dla bytu narodowego. Ciężką pracą i za cenę strasznych kompromisów otwierane są drzwi do
TVP, żeby znów pełniła misję publiczną - mówił Macierewicz.
Misję publiczną TVP Macierewicz pojmuje m.in. jako pokazywanie polityków PiS Jacka Kurskiego i Michała Kamińskiego oraz przywrócenie programu Anity Gargas.
Macierewicz naprawdę tak powiedział.
Zapewnił też, że "obóz patriotyczny wróci do władzy". Pytany o porównanie dwóch dwudziestoleci: II i III RP, wybrał II, i ukuł zgrabną analogię: "Naszym rokiem 1920 będzie 2010 - jak wygramy wybory prezydenckie".
Zostawmy jednak przyszłoroczny cud nad Wisłą. Nie wydarzy się zresztą, jeśli Polacy nie porzucą wiodącej ich na manowce Platformy. A czemu przy niej trwają? Czarnecki: - To nie jest mecz PiS - PO, walczymy z całym kombajnem polityczno-medialnym: politykami, mediami, satyrykami...
Mnóstwa paliwa do tego kombajnu dostarczają tacy wizjonerzy jak Macierewicz.