Oddanie władzy przez schorowanego Fidela Castro przełomu nie przyniosło, dlatego dysydenci w krótkim manifeście postanowili przypomnieć o podstawowych żądaniach Kubańczyków. Domagają się bezwarunkowego zwolnienia wszystkich więźniów politycznych, których jest dziś ok. 200. 50 z nich zostało skazanych na wieloletnie więzienie po obławie wiosną 2003 r. Żądają także zaprzestania przez reżim "stałego prześladowania całego społeczeństwa, a zwłaszcza pokojowych obrońców praw człowieka
i demokracji".
Chcą natychmiastowego ratyfikowania przez władze komunistyczne międzynarodowych paktów praw człowieka i rozpowszechnienia ich na wyspie oraz przywrócenia "wszystkich międzynarodowo uznanych swobód obywatelskich oraz rozpisania wolnych i pluralistycznych wyborów".
Dysydenci upominają się także o uchodźców kubańskich, których ponad 2 mln wyjechało lub uciekło z wyspy przez 50 lat dyktatury komunistycznej. "Domagamy się uznania niepodzielności narodu kubańskiego i jego prawa do swobodnej inicjatywy gospodarczej we wszystkich dziedzinach" - napisali m.in. jeden z najbardziej znanych kubańskich opozycjonistów Hector Palacios, założycielka sieci niezależnych bibliotek Gisela Delgado oraz przewodniczący Komitetu Praw Człowieka Elizardo Sanchez.
Źródło: Gazeta Wyborcza