Minus 200 mln zł na koniec roku to efekt m.in. spadku wpływów z abonamentu oraz kryzysu na rynku reklamowym. W 2007 r. Polacy zarejestrowali na poczcie 248 tys. nowych telewizorów, w zeszłym roku już tylko 38 tys.
- Na skutek pewnych działań politycznych ludzie przestają płacić abonament - podkreśla Tomasz Szatkowski, p.o. prezesa
TVP.
Zarząd firmy szacuje, że wpływy z abonamentu w przyszłym roku wyniosą 90-120 mln zł. I wylicza - to jedna czwarta kosztów funkcjonowania ośrodków regionalnych telewizji, które dziś (wraz z kanałem TVP Info) pochłaniają ok. 530 mln zł rocznie. Do niskich wpływów z abonamentu dochodzi kryzys na rynku reklam. Wpływy z nich będą w TVP o 12 proc. niższe w porównaniu do ubiegłego roku.
Małgorzata Wiśnicka-Hińcza, p.o. członka zarządu telewizji publicznej, mówiła wczoraj, że brak możliwości przerywania audycji reklamami ogranicza zarabianie na nawet najbardziej atrakcyjnych programach telewizyjnych. TVP chce lobbować na rzecz rozluźnienia tych ograniczeń w trakcie nowelizacji ustawy o telewizji i radiofonii.
- Nie jesteśmy w stanie cięciami kosztów zrównoważyć spadku przychodów, który nie jest zależny od TVP - podkreślała Wiśnicka-Hińcza.
Dlatego zarząd zamierza szukać pieniędzy w rządzie. Podobnie jak
Polskie Radio, poprosi o fundusze na zadania, które zgodnie z ustawą musi finansować samodzielnie, np. na kampanię informacyjną spisu rolnego, której koszty TVP oblicza na 70 mln zł.
Telewizja publiczna wystąpi też do ministra skarbu o dofinansowanie, z którego mogłaby pokryć tegoroczną stratę. Ale raczej nie ma na to szans. - Od lat nie zgadzamy się z polityką finansową tej spółki, stąd zlecane audyty i nasze apele o ich odtajnienie. Nie będziemy się zajmować wnioskami o podwyżkę kapitału składanymi na konferencjach prasowych. Gdy taki wniosek wpłynie, minister go rozpatrzy - mówi nam Maciej Wewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa.
W zeszłym roku minister skarbu nie udzielił spółce absolutorium, bo dwukrotnie zlecone przez niego audyty wskazywały na niegospodarność w TVP. Audyty zostały utajnione przez radę nadzorczą, więc minister publicznie pytał spółkę: Dlaczego finansuje z abonamentu kilkusettysięczne odprawy i odszkodowania z tytułu klauzul o zakazie konkurencji, m.in. b. szefowej TVP 1 Małgorzacie Raczyńskiej? Dlaczego w telewizji nie ma reguł przyznawania tych klauzul? Czy rada nadzorcza analizuje decyzje kadrowe? Dlaczego TVP nie dzieli programów na misyjne i komercyjne i dlaczego programy typowo komercyjne, jak "Gwiazdy tańczą na lodzie", są częściowo finansowane z abonamentu? Czy istnieją rzetelne i przejrzyste zasady wydawania pieniędzy z abonamentu?
Nieoficjalnie urzędnicy resortu zwracają uwagę, że w bilansie TVP na koniec zeszłego roku spółka miała ok. 860 mln zł kapitału zapasowego, a gotówki na rachunkach - ponad 155 mln zł.
- Stabilizacja sytuacji finansowej spółki nie może się odbywać bez współpracy z właścicielem - podkreśla Małgorzata Wiśnicka-Hińcza.
Według niej, jeśli resort skarbu nie pomoże telewizji, będzie ona zmuszona do: rezygnacji z części programów misyjnych (nie wymienia, których); kolejnej fali zwolnień grupowych (w tym roku z firmą pożegnały się 403 osoby); likwidacji części ośrodków regionalnych (nie mówi, których);
zaprzestania wspierania polskich produkcji filmowych, do czego jest zobligowana przez ustawę o instytucie sztuki filmowej (w zeszłym roku wkład TVP wyniósł 6 mln zł); ograniczenia inwestycji w przejście z analogowego systemu nadawania na cyfrowy.
Obecny zarząd twierdzi, że politycy nie życzliwi wobec TVP. Jako przykład podają podniesienie przez prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz stawek za wieczyste użytkowanie gruntu z 2,5 mln do 10 mln zł.