Obama o wojnie i pokoju - tekst angielski Prezydent Obama wraz z żoną Michelle przybył do norweskiej stolicy w czwartek rano. Spotkał się m.in. z premierem Norwegii Jensem Stoltenbergiem, a później z królem Haraldem V i królową Sonją.
Jego pierwszym przystankiem był jednak Instytut Noblowski, gdzie wpisał się do księgi gości. Prezydent, który się mocno rozpisał został upomniany przez żonę Michelle, która spytała: - Piszesz tam książkę? A kiedy sama dostała propozycję dokonania wpisu odpowiedziała, że "mój nie będzie tak długi".
Wcześniej Obama wspominał Martina Luthera Kinga, który był laureatem pokojowego Nobla w 1964 r. Prezydent
USA podkreślił, jak ogromne znaczenie dla walki o prawa człowieka miała tamta decyzja. Podniosła ona rangę pastora w USA do poziomu, który pozwolił być mu bardziej skutecznym. - To spuścizna Komitetu Noblowksiego za którą jesteśmy bardzo wdzięczni - dodał Obama.
Następnie prezydent złożył wizytę u premiera Jensa Stoltenberga. Podczas tego spotkania szef norweskiego rządu obiecał wsparcie finansowe dla Afganistanu. Kwota 110 mln dolarów, jaką w ciągu pięciu lat przekażą Norwedzy, ma być przeznaczona na tworzenie i wyposażenie sił afgańskich.
Norwegia, członek NATO, ma obecnie około 500 żołnierzy w Afganistanie.
Sama uroczystości wręczenia Nagrody Nobla rozpoczęła się o godz. 13 w miejskim ratuszu. Przewodniczący norweskiego Komitetu Noblowskiego Thorbjoern Jagland wystąpił w czwartek w obronie kontrowersyjnej decyzji komitetu. - Wielu uważa, że ta nagroda jest przedwczesna - powiedział Jagland podczas ceremonii wręczania Obamie nagrody. - Ale historia obfituje w stracone okazje. To właśnie teraz, dzisiaj, mamy okazję poprzeć idee prezydenta Obamy - powiedział, dodając, że nagroda ta jest "apelem o działanie na rzecz nas wszystkich".
Po zakończeniu uroczystości Obama uda się na bankiet dla 250 osób. Przygotowane na tę okazję menu pozostawało do ostatniej chwili tajemnicą.
Arogant Obama Norwegowie nie są jednak zadowoleni z programu wizyty prezydenta. Wbrew tradycji Obama nie odwiedzi bowiem Noblowskiego Centrum Pokoju - wielkiej ekspozycji poświęconej dotychczasowym laureatom Pokojowej Nagrody Nobla. Po audiencji u królewskiej pary nie zje z nią tradycyjnego obiadu. Z programu skreślono też konferencję prasową i w efekcie jedynym publicznym wystąpieniem Obamy będzie jego pojawienie się z żoną na balkonie Grand Hotelu w Oslo, skąd obydwoje mają "pozdrowić wiwatujące tłumy".
W piątek Obamy nie będzie na specjalnym koncercie przygotowanym na jego cześć. Tradycyjnie program przygotowany w Oslo dla noblistów zajmował trzy dni, Obama zabawi jednak w Norwegii niecałe 24 godziny.
- Wszyscy chcą zwiedzać Centrum Pokoju, tylko nie Obama. To nieco aroganckie - ocenia norweski
dziennik "Aftenposten". Gazeta uważa też za niefortunną odmowę zjedzenia obiadu z królem. "Może doradcom Obamy brakuje wiedzy o Europie?" - pyta gazeta.
Biały Dom oficjalnie nie komentuje, dlaczego prezydent tak radykalnie skrócił program. Nieoficjalnie Amerykanie przyznają jednak, że bali się antyamerykańskich demonstracji. W zeszłym tygodniu Obama podjął decyzję o wysłaniu dodatkowych żołnierzy do Afganistanu, wcześniej nie podpisał konwencji o zakazie używania min przeciwpiechotnych, co wywołało irytację wśród obrońców praw człowieka.
Październikowa decyzja o przyznaniu mu nagrody była wielkim zaskoczeniem nie tylko dla światowej opinii publicznej, ale też dla samego Obamy. Według wielu amerykańskich komentatorów prezydent na pokojowego Nobla jeszcze nie zasłużył. Takiego zdania według sondażu Uniwersytetu Quinnipiac jest 66 proc. Amerykanów.