Mniej więcej 40 lat temu w amfiteatrze w Kołobrzegu szczęśliwa ludność zaczęła się bujać w rytm pogodnych, lirycznych, a czasem i dowcipnych piosenek o wojsku.
Festiwal Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu był radosnym świętem wszystkich, którym bliska była braterska atmosfera panująca w LWP (proszę sobie sprawdzić ten skrót), a także w innych wojskach Układu Warszawskiego. Czołowi polscy artyści zawzięcie walczyli o kołobrzeskie trofea, którymi były niezwykle cenione w środowisku Złote, Srebrne i Brązowe Pierścienie.
Ileż to łez uroniła festiwalowa publiczność, gdy Zdzisława Sośnicka śpiewała na przykład tak:
Albo gdy Adam Zwierz intonował inną roślinno-wojskową liryczną pieśń:
Polny kwiat
(A. Szaliński - W. Rustecki)
Maszeruje z wojskiem jesień,
szumi w polu wiatr.
Żołnierz róży nie przyniesie,
tylko polny kwiat,
dziewczyno,
tylko polny kwiat.
Fioletami kwitnie wrzesień,
gorzki wrzosu smak.
Żołnierz róży nie przyniesie
tylko polny kwiat,
dziewczyno,
tylko polny kwiat.
Na przykładzie piosenek o wojsku powstających u nas i u nich (oni to zachodni imperialiści, podżegacze wojenni i rewanżyści wszelkiej maści) łatwo było zaobserwować zgoła inny obraz armii i panujących w niej nastrojów:
I bądź tu, człowieku, mądry! Z własnej, nieprzymuszonej woli porzuciliśmy radzieckiego brata, który przyrzekał Bałtykowi wolność, i wybraliśmy złowrogie NATO, tak niekorzystnie wypadające w cytowanych tu zagranicznych utworach.
A w sumie wydaje się, że, nie bacząc na ideologie, nastroje i sojusze, łącząc lirykę i brutalną prawdę, o wojsku i wojnie trafnie mówi stara polska piosenka z początków XX wieku: