Dzień dobry, ja po odpis aktu chrztu.
- A po co? - pyta pani z biura parafialnego.
- Do aktu apostazji - wyjaśniam.
- Mhm - mruczy. - A w którym roku był chrzest?
- Urodziłam się w 1983, pod koniec, więc
- Mhm - pomrukuje dalej, wyciągając grubą księgę chrztów. Po chwili przystępuje do wypełniania formularza. Pieczątka jedna, druga. - A teraz 20 zł do skrzyneczki - wskazuje plastikowy pojemnik z napisem "Na potrzeby Kościoła".
- Ale ja nie mam przy sobie żadnej gotówki. A poza tym dlaczego? - pytam.
- No, chyba w każdym urzędzie trzeba zapłacić za wydanie zaświadczenia? - odpowiada.
Grzecznie pytam, czy pomimo braku pieniędzy mogę zabrać dokument.
- Proszę - odpowiada, nie patrząc na mnie.
- Dziękuję. Do widzenia.
- Z Panem Bogiem!
Dla taty, na urodziny
- Według statystyk Kościoła 95 proc. Polaków to katolicy. Prawda jest taka, że 95 proc. zostało ochrzczonych, a to zupełnie nie to samo - mówi Krzysztof Chyla, apostata z Warszawy.
Według nieoficjalnych danych, opartych na liczbie wejść na portal Apostazja.pl, i ściągnięć pliku ze wzorem aktu apostazji, już kilkadziesiąt tysięcy osób mogło wystąpić z Kościoła.
Statystyk oficjalnych nie ma, bo Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego (SAC) takich nie prowadzi. - Były już takie telefony. Ale my się tym nie zajmujemy. Zresztą czy to się często zdarza? W duchu może i tak, ale żeby formalnie, z dokumentami ktoś występował? Nie wydaje mi się - mówi ks. prof. Witold Zdaniewicz z SAC. Zainteresował się jednak tematem i rozmawiał w tej sprawie z Sekretariatem Episkopatu, który decyduje o tym, czym zajmuje się Instytut. Tam też uznano, że apostazja to rzecz rzadka, ale ustalono, że w przyszłym roku zaczną o niej zbierać dane.
Tymczasem apostazji poświęconych jest wiele stron internetowych, mówi się o niej w mediach. Mówiło się i w mojej rodzinie. Ponieważ rodzina jest niewierząca, wszyscy deklarowali się, że chcą jej dokonać. Ale na mówieniu się skończyło. Kiedy zbliżały się urodziny mojego taty, jako miłośniczka prezentów niekonwencjonalnych i spersonalizowanych postanowiłam podarować mu akt apostazji.
- Chciałbyś, tato? Jeśli tak, to ja się wszystkiego dowiem i przygotuję papiery.
- No, chcę. Ale w sumie czy to warto? Cała procedura podobno trwa i trwa - zaczął się zastanawiać tata.
Taka jest obiegowa opinia. Tak piszą na forum Apostazja.pl. Postanowiłam sama przekonać się, jak to jest.
Źródło: Duży Format