Nowicki przekonywał wczoraj, że nie ma nic nadzwyczajnego w tym, iż odchodzi w połowie kadencji. - Umawiałem się z premierem na konkretne zadania. Zostały wykonane, czas na emeryturę.
Ale wśród polityków mało kto w to wierzy. Według nieoficjalnych informacji Donald Tusk już od miesięcy rozważał jego odwołanie. - To było obustronne zmęczenie materiału. Tusk miał dość Nowickiego. A Nowicki już stracił siłę do walki - mówi nam polityk z władz PO.
W kuluarach od miesięcy mówiono o konflikcie Nowickiego z wiceministrem środowiska Stanisławem Gawłowskim z zachodniopomorskiej PO wymienianym dziś jako jego ewentualny następca. - Ministrem powinien być człowiek z silnym zapleczem politycznym, Nowicki go nie miał, a Gawłowski ma - mówi "Gazecie" poseł z zarządu PO Jarosław Gowin.
Nowicki był krytykowany za to, że potrafił twardo wystąpić w obronie środowiska. A Gawłowski - jak mówią we władzach PO - bardziej sprzyjał przedsiębiorcom, których rząd chciał wspierać w kryzysie. Ostatnio np. poparł budowę zapory w Nieszawie na Wiśle, choć Nowicki był jej przeciwny. Za zaporą lobbował koncern energetyczny Energa.
Na tym tle Nowicki wchodził też w spory z innymi ministrami. Np. w ubiegłym roku pokłócił się z ministrem skarbu Aleksandrem Gradem (PO) o limity emisji dwutlenku węgla. Grad chciał większych limitów dla energetyki, tłumacząc, że bez tego nici z
prywatyzacji. Premier wziął stronę Grada.
Ostatnio Tusk stracił cierpliwość do Nowickiego. Na jednym z posiedzeń rządu minister referował umowę o sprzedaży Hiszpanii polskich uprawnień do emisji CO2.
Polska zarobiła na tym 25 mln euro. Wyjaśniał, że te pieniądze będą wydane na ochronę środowiska, ale tak, żeby zachowały jak największy związek z gospodarką. Tusk zaatakował go wtedy, że nie ma prawa sam o tym decydować.
Nowicki był przybity, bo racja była po jego stronie - prawo dokładnie mówi, na co wolno wydać te pieniądze. Dziś broni premiera. - To normalne, że szef rządu wyraża zdanie w sprawie omawianej na Radzie Ministrów - mówi. - Zresztą potem przyznał, że miałem rację.
O odejściu Nowickiego spekulowano już w zeszłym roku. Jego dymisję doradzał Tuskowi b. wicepremier
Grzegorz Schetyna. Ale Tusk najpierw nie chciał go dymisjonować ze względu na konferencję klimatyczną w
Poznaniu w grudniu 2008 r. Przez kolejny rok Nowicki pełnił funkcję przewodniczącego ONZ-owskiej konwencji klimatycznej. Dopiero teraz bez przeszkód mógł odejść.
Dymisji ministra żałują ekolodzy. - Bardzo doceniamy zaangażowanie ministra Nowickiego.
Ministerstwo Środowiska w żadnej mierze nie powinno być przedmiotem politycznych nacisków, gdyż decyzje tam podejmowane są kluczowe nie tylko dla naszego kraju - mówi "Gazecie" Julia Michalak z Greenpeace'u.