http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kampania o niemoralnym in vitro

Ewa Siedlecka, mska, kid
2009-12-09, ostatnia aktualizacja 2009-12-09 09:47

Metoda in vitro jako niemoralna i sprzeczna z nauką Kościoła katolickiego powinna być zakazana - taką kampanię zaczyna siedem mediów katolickich. Połączyły swoje siły, by Sejm uchwalił prawo, które to usankcjonuje

Laboratorium, w którym dokonuje się zapłodnienia in vitro
Fot. Rafał Mielnik / AG
Laboratorium, w którym dokonuje się zapłodnienia in vitro
SERWISY
"Tygodnik Powszechny", "Gość Niedzielny", "Niedziela", KAI, "Przewodnik Katolicki", "Idziemy" i "Źródło" ogłosiły wczoraj, że zaczynają wspólne działanie, by uchwalono zgodne z nauką Kościoła katolickiego prawo dotyczące zapłodnienia in vitro i by podnieść świadomość społeczną o złu, jakie niesie ta metoda.

Zgodne, niezgodne, zgodne trochę

Przygotowały razem broszurę "Bioetyka katolicka", która będzie dołączona do wydań tych gazet i rozpowszechniona wśród parlamentarzystów.

Broszurę otwiera tekst "Egzamin z dekalogu", w którym abp Józef Michalik napisał: "Żadne racje naukowe, żadne ludzkie trudności czy szlachetne pragnienia posiadania dziecka nie usprawiedliwiają łamania praw naturalnych i Bożych". Jest też wywiad z przewodniczącym zespołu ds. bioetycznych Konferencji Episkopatu ks. abp. Henrykiem Hoserem (pada w nim twierdzenie, że 95 proc. embrionów poczętych metodą in vitro ginie) i teksty propagujące tzw. naprotechnologię, czyli leczenie przyczyn niepłodności metodami naturalnymi. Przedstawia się ją jako pełnowartościową alternatywę dla zapłodnienia in vitro.

Broszura ocenia projekty ustaw o in vitro pod kątem zgodności z nauką Kościoła.

Za w pełni zgodny uznano (odrzucony już w pierwszym głosowaniu, ale wniesiony ponownie przez grupę posłów) obywatelski projekt komitetu Contra in Vitro zakazujący tej metody i czyniący z niej przestępstwo z karą do trzech lat więzienia.

Jako prawie zgodny z nauką Kościoła oceniono projekt grupy posłów PiS. Też zakazuje metody in vitro, ale zezwala na wszczepianie zarodków już wytworzonych. Taka "adopcja" jest sprzeczna z nauczaniem Kościoła, bo narusza godność człowieka przez poczęcie w laboratorium, a nie w łonie kobiety i nie drogą stosunku płciowego.

Projekt posła PO Jarosława Gowina został oceniony jako sprzeczny z nauką Kościoła tam, gdzie dopuszcza metodę in vitro, a za zgodny - w części zakazującej mrożenia embrionów.

Za niezgodny uznano projekt zespołu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z PO, "ponieważ nie chroni ludzkiego zarodka".

Całkowicie niezgodny jest też "projekt Marka Balickiego" (przygotowany przez zespół ekspertów, w którym Balicki - poseł lewicy - uczestniczył).

Co chcą osiągnąć redakcje zaangażowane w kampanię?

Ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego": - Chcieliśmy pokazać, że mówimy jednym głosem. I że spór o in vitro to nie spór Kościoła z poglądami laickimi, ale spór na temat granic eksperymentu genetycznego.

- Chcielibyśmy wpłynąć na parlamentarzystów i przekonać ich do nauki Kościoła - mówi ks. Dariusz Madejczyk, redaktor naczelny "Przewodnika Katolickiego". Na konferencji przypomniał o encyklice "Evangelium vitae" Jana Pawła II. Nauczał w kwestii prawa dotyczącego eutanazji i aborcji, że wierzący ma obowiązek sprzeciwiać się prawu "niesprawiedliwemu". Ale jeśli poseł da publicznie jasny wyraz swoim niezłomnym poglądom, to w głosowaniu może poprzeć prawo nie w pełni zgodne z nauczaniem Kościoła, gdy zmieni rzeczywistość w kierunku przez Kościół wskazywanym.

- Ze strony niektórych polityków mieliśmy do czynienia z chodzeniem na skróty i przedstawianiem od razu projektu "kompromisowego" - powiedział ks. Madejczyk. Nie wymienił Jarosława Gowina z nazwiska.

Kto się boi in vitro

Gowin pytany o "katolicką kampanię" powiedział: - Moim celem nie było stworzenie prawa zgodnego z nauką Kościoła, tylko takiego, które z jednej strony chroni ludzki zarodek, a z drugiej ma realne szanse na uchwalenie. Niepokoi mnie, że ciągle nie możemy pracować w Sejmie. Uważam to za jawne tchórzostwo klasy politycznej. Po 20 latach tworzenia zarodków in vitro w sposób nieuregulowany prawem i po czterech latach uchylania się przez Polskę od uregulowania tych spraw, do czego zobowiązują nas unijne dyrektywy, najwyższy czas problem rozstrzygnąć. Teraz będzie się to działo w trakcie prezydenckiej kampanii wyborczej, w której znacznie trudniej będzie osiągnąć rozsądny kompromis.

Szefowa zespołu, który stworzył drugi projekt w PO, Małgorzata Kidawa-Błońska komentuje: - Kościół ma prawo przedstawiać swoje stanowisko. Jeśli jednak decyduje się mówić nie tylko o sprawach moralności, ale też medycznych, to powinien przedstawiać je zgodnie ze stanem wiedzy naukowej, np. gdy mówi o tzw. naprotechnologii. Żałuję, że debata toczy się poza parlamentem, projekty zaś ciągle czekają na nadanie im numerów druków sejmowych. Bez tego nie mogą wejść pod obrady.

Rzeczywiście: projekty wciąż nie są formalnie dokumentami Sejmu. Marszałek Bronisław Komorowski wyjątkowo skorzystał z możliwości zwrócenia projektu do uzupełnienia - zamówił opinię Biura Analiz Sejmowych, które wytknęło małe wątpliwości co do zgodności z prawem UE. Teraz, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, zlecił jeszcze dodatkowe ekspertyzy, tym razem dotyczące kwestii medycznych i ekonomicznych. Dodatkowe ekspertyzy do projektów zwykle zamawia się już po pierwszym czytaniu, gdy projekt dostają komisje sejmowe.

Czy Kościół w Sejmie może liczyć na PiS? W partii znaleźć można i radykałów, jak poseł Artur Górski, były redaktor naczelny "Naszego Dziennika", i liberałów, jak poseł Mariusz Kamiński z Białegostoku. Gdy rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak usłyszał od nas, że projekt jego kolegów jest "prawie zgodny" z nauką Kościoła, powiedział: - Mam nadzieję, że zostanie przyjęty.

Zaraz dodał jednak: - To nie jest projekt klubu, ale grupy posłów, nie wszyscy go popierają. W sprawach sumienia każdy w naszej partii decyduje sam.

Niepłodni zejdą do podziemia?

Liczba dzieci urodzonych dzięki in vitro na świecie dawno przekroczyła milion, w Polsce kilkanaście tysięcy. Zabieg oferuje w Polsce ponad 50 klinik leczenia niepłodności. Nasz kraj nie refunduje tej metody (w odróżnieniu od większości państw UE). Nie mamy też żadnej regulacji prawnej w tym zakresie.

Odsetek niepłodnych par szacuje się dziś na 15 proc. (problemy z poczęciem ma więc co szósta para).

- Zakaz spowoduje, że nie urodzi się 5-7 tys. dzieci rocznie. I to w sytuacji groźby katastrofy demograficznej - mówił "Gazecie" prof. Waldemar Kuczyński, przewodniczący sekcji płodności i niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, we wrześniu, gdy Sejm debatował nad projektem "Contra in Vitro". Prof. Kuczyński tłumaczył, że zakaz tej metody leczenia niepłodności to dyskryminacja, bo konstytucja gwarantuje równy dostęp do opieki zdrowotnej. I przestrzegał, że pary będą wyjeżdżać za granicę lub korzystać z podziemia in vitro. Takiego jak podziemie aborcyjne.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 64 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':