http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Francuskie dzieci lubią się dusić

Bartosz T. Wieliński
2009-12-09, ostatnia aktualizacja 2010-08-11 23:16

Szukając nowych doznań, coraz więcej francuskich dzieci daje się dusić kolegom. Niedotlenienie mózgu wywołuje halucynacje podobne do efektów, jakie dają narkotyki. Co roku ginie w ten sposób kilkanaście osób.

Francuskie dzieci na wrotkach u stóp wieży Eiffla
Francuskie dzieci na wrotkach u stóp wieży Eiffla
Dziesięcioletniego Antoine'a rodzice znaleźli w jego pokoju nieprzytomnego z szalem wokół szyi. Pogotowie natychmiast zabrało chłopca do szpitala, ale lekarze nie byli w stanie go odratować. Początkowo policja podejrzewała, że chłopak się powiesił, ale sekcja zwłok wykazała, że padł ofiarą gry w duszenie. W tym roku w podobny sposób zmarło we Francji już 13 młodych ludzi.

Problem dotyczy całej Europy, ale we Francji gra w duszenie stała się plagą. Na szkolnych podwórkach, w klasach podduszają się nie tylko nastolatki, ale i dzieci z podstawówek.

- Kolega chwycił mnie za ramiona, a drugi złapał za szyję. Nie mogłam złapać oddechu, a potem zemdlałam. Ocucili mnie, bijąc po twarzy - tak dziewięcioletnia Lea z Montpellier opisuje grę w duszenie.

Często nastolatki same dają się dusić. Dzieciak robi kilka szybkich przysiadów i głębokich wdechów i wydechów, a następnie kolega ściska szyję dłońmi lub zaciska na niej szal. Uniemożliwia w ten sposób oddychanie i zaciska tętnice, przez co do mózgu nie dopływa krew. Niedotlenienie mózgu wywołuje wówczas halucynacje podobne do efektów po zażyciu narkotyków. Dzieci widzą kolorowe światła lub mają wrażenie, że się unoszą. Zdarza się, że dla tych doznań podduszają się same.

Są szkoły, gdzie przejście przez duszenie jest uznawane przez uczniów za rytuał inicjacyjny. - Młodzi ludzie chcą przekraczać granice, łamać zakazy ustanowione przez dorosłych. Choć nie szukają śmierci, skutki mogą być opłakane - mówi Jean Lavaud, były szef jednego z paryskich szpitali ratunkowych.

Duszenie to igranie z ogniem. Niedotlenienie może doprowadzić do trwałych uszkodzeń mózgu, a to z kolei może wywołać padaczkę, skończyć się długotrwałą śpiączką, a nawet śmiercią. Według ministerstwa zdrowia statystycznie co miesiąc w ten sposób ginie co najmniej jeden człowiek. Dziesiątki ofiar staje się kalekami, bo uszkodzenia mózgu są tak rozległe, że powodują np. paraliż.

Według stowarzyszenia rodziców ofiar to zaniżone dane, a policja i lekarze nie zawsze właściwie rozpoznają przyczyny śmierci.

Inny problem to bezradność dorosłych. - Mój syn Gaspar miał ciągle czerwone policzki i cierpiał na bóle uszu. Byliśmy u lekarzy, ale nie znaleźli przyczyny. Okazało się, ze sam się dusił - mówi Catherine Vince. O tym, co robił jej syn, dowiedziała się za późno. Pewnego dnia znalazła go martwego w jego pokoju. Okazało się, że Gaspar podduszał się regularnie, a niebezpieczna zabawa może uzależniać tak jak narkotyki.

Francuski rząd chce przeprowadzić wielką akcję uświadamiającą w szkołach, a także przeszkolić lekarzy, by szybko rozpoznawali u dzieci oznaki podduszania. W kodeksie karnym ma się pojawić paragraf zabraniający zachęcania innych do zabawy w duszenie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 44 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    45 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':