Były prezydent przyznał, że
Donald Tusk rozmawiał z nim wcześniej o zmianach w konstytucji. Skrytykował jednak tempo prac, które narzucił premier. Tusk chce, by ustawa zasadnicza została zmieniona jeszcze przed wyborami prezydenckimi w 2010 roku. I proponuje osłabienie prezydenta, którego wybierałoby Zgromadzenie Narodowe, bez możliwości weta, mocniejszy rząd, mniejszy Sejm i Senat.
Zdaniem Kwaśniewskiego debatę o zmianach w konstytucji można zacząć, ale muszą być spełnione pewne warunki:
- powinna powstać komisja konstytucyjna, która miałaby dużo czasu,
- komisja, która nie byłaby uwikłana wyborami,
- komisja, którą tworzyliby byli prezydenci, premierzy i szefowie Trybunału Konstytucyjnego.
- Nic dzisiaj nas nie pospiesza do zmiany konstytucji - mówi Kwaśniewski. - Premier jest w swoistej pułapce. Skoro mówi, że Polska jest krajem, który najlepiej wychodzi z kryzysu, o dobrych standardach demokracji, to niech poda choć jeden powód dla którego trzeba zmienić konstytucję. Dziś poza tym, że nie układa się współpraca z prezydentem, właściwie innych istotnych argumentów nie ma. A personalia i konstytucja to dwie różne rzeczy - mówił były prezydent.
Jego zdaniem system kanclerski, który zaproponował Tusk, nie jest dla Polski odpowiedni. - Wymyśliliśmy system mieszany, bo z jednej strony Polska musi mieć gwaranta ciągłości władzy jakim jest prezydent, a z drugiej strony Polska, przy rozdrobnionej scenie partyjnej, musi mieć parlament z wzmocnioną rolą rządu, premiera, którego nie można łatwo odwołać z możliwością pracy przez rząd mniejszościowy - wyjaśnił.
Były prezydent stwierdził, że liderzy PO chwaliliby system zrównoważony (gdzie jednak można wpływać na sytuacje), gdyby w 2005 roku Donald Tusk wygrał wybory prezydenckie, a
PiS rządził. - Kompetencje prezydenta w Polsce są skrojone właściwie, włącznie z prawem weta - uznał. - Przestrzegam wszystkie rządzące partie, które prowadzą w sondażach, a myślą, że nic im już nie zaszkodzi. To się nikomu nie udało. System równowagi władzy zapisany w konstytucji niezależnie od nazw partii, nazwisk prezydentów ma sens. Tak stworzono najlepsze demokracje w świecie. Dlatego refleksja nad konstytucją tak, ale manewry umacniające jedną z formacji - nie.
Kwaśniewski uznał, że propozycja zmniejszenia liczby posłów i senatorów to zabieg populistyczny. Przychylnie odniósł się jednak do pomysłu wprowadzenia jednomandatowych okręgów w wyborach do Senatu. Ale systemowi mieszanemu w wyborach do parlamentu - mówi już nie.
Kwaśniewski zaproponował kierunki zmian: - Zastanówmy się co zrobić, by zapewnić parytety kobiety-mężczyźni? By zapewnić większą ilość prawników w Sejmie? Może trzeba wrócić do listy krajowej? Ta dyskusja jest potrzebna, ale by była rzetelna i sensowna, potrzebny jest czas - dodał.